Szukaj:Słowo(a): Współczesne konflikty religijne

Badania przeprowadzam w ramach zajec pt. "konflikt kultur". Inni badaja
Baptystów, Mormonów, Buddystów. Ja wzieÂłam siĂŞ za ateizm,



To na poczatek ci powiem, ze buddyzm to tez forma ateizmu, tyle, ze dosc
szczegolna. Choc sa i tacy buddysci (zwlaszcza z hinajany) co sie o to
obrazaja. Oni uwazaja buddyzm za religie, ja za religie go nie uwazam. Dla mnie
to system wewnetrznego rozwoju i droga pomagajaca w poznaniu siebie. Pisze to,
bo sam w latach 80' praktykowalem wadzrajane w tybetanskiej tradycji
Karma-Kagiu i ZEN w jednej z wielu istniejacych wspolczesnie, bezposrednich
lini przekazu u pewnego koreanskiego mistrza. Poza tym uwazam siebie za 100%
ateiste. Do buddyzmu mam wielki szacunek podobnie jak do niektorych form
satanizmu - tych ktore nie sa katolstwem na opak i nie polegaja na prostej
zamianie obiektow kultu. Takiego "satanizmu" nie trawie bardziej jak katolstwa,
trzoda Szatana jest dla mnie rownie obrzydliwa jak trzoda Boza. Satanizm ktory
cenie i szanuje to droga wojwnika pokonujacego wlasne ograniczenia, droga na
ktorej nie ma miejsca dla bytow urojonych, gdzie nie ma miejsca dla innego
kultu niz kult wlasnego umyslu i odkrywanie jego praktycznie nieograniczonych
mozliwosci.
Mieszkam daleko od Warszawy, ale sa na grupie ludzie z W-wy, pewnie pomoga ci w
twoich badaniach. Nadal nie potrafie sobie wyobrazic kto poza kk mogl by w
dzisiejszej Polsce zlecac badania dotyczace mniejszosci religijnych i
swiatopogladowych. Przylaczam sie do prozby Stefana by wyniki badan byly
upowszechnione i dostepne publicznie, np. w necie.

Frog


kwestie etyczne konfliktow to chyba jednak grupy zwiazane z historia,
religia, socjologia albo polityka



We współczesnych czasach jak najbardziej "militarna" dziedzina.
Kwestie moralne, etyczne itp. są nierozerwalną częścią prowadzenia wojny
i często w sposób oczywisty rzutują na wyniki diałań. Wszystkie strony
konfliktów starają sie teraz jak najlepiej wykorzystać moralność i etykę
do swoich celów.

tym bardziej ze na tej grupie "dyskusja" w tym temacie nic kontruktywnego
nie wnosi a sluzy wylacznie celom "propagandowym" i konczy sie jak zwykle
personalna pyskowka czyli wlasnie belkotem.



A to niestety prawda...

Pozdrowienia Stalker

| kwestie etyczne konfliktow to chyba jednak grupy zwiazane z historia,
| religia, socjologia albo polityka

We współczesnych czasach jak najbardziej "militarna" dziedzina.
Kwestie moralne, etyczne itp. są nierozerwalną częścią prowadzenia wojny i
często w sposób oczywisty rzutują na wyniki diałań. Wszystkie strony
konfliktów starają sie teraz jak najlepiej wykorzystać moralność i etykę
do swoich celów.



to moze napisze jasniej: na TEJ grupie nie ma sensu prowadzic takich
dyskusji (dlaczego to juz wiadomo), przeciez nawet w tematach czysto
"techniczno-wojskowych"  dotyczacych sprzetu, uzbrojenia czy taktyki
niektorzy nie moga się powstrzymac od glupawych "ideologicznych" komentarzy
skutkiem czego pojawiaja sie txty w stylu pl.soc.polityka. Dorzucenie do
tego kwestii moralnosci doprowadzi do totalnej degrengolady tematyki grupy,
ktora i tak juz marnie wyglada.


| Czy ja dobrze rozumiem ? żydzi mordowali dzieci ?

Nie wiedziałeś? Chrześcijańskie, macę z nich robili...

A poważniej - obie semickie strony tego konfliktu, mniej więcej od dwóch
tysięcy lat z przerwami, wymierzają sobie entuzjastycznie straszliwe ciosy,
nie oglądając się zbytnio na straty cywilne, a niekiedy wręcz mając je na
celu. Wart pac pałaca i pałac paca. Współcześnie to Izraelczycy reprezentują
państwo, prawo i porządek, ale bywało na odwrót. Rację mają obie strony
konfliktu i jest ona równie stara, co żywotna konieczność dostępu do zasobów
wody, ziemi i dóbr naturalnych na terenach o ograniczonej ich podaży.



....<ciach
T.



Nie znam historii żydowskiej i nie jestem ani obrońcą żydów ani też ich
wrogiem. Są dla mnie obojętni zresztą tak jak wyznawcy każdej innej
religii.
Niestety ktokolwiek i kiedykolwiek i obojętnie jakimi pobudkami się kieruje
popełnia tak haniebne czyny na kobietach, dzieciach, starcach ...jest dla
mnie chorym człowiekiem tak samo jak ludzie to popierający. Takich
wypaczeńców należało by natychmiast neutralizować.

Twój post, jednak powoduje że zainteresuję się bardziej historią tego
regionu :-)



| - atak Nobunagi/Toyotomi na Koree
| - _cala historie Zulusow_
| - _cala historie Aztekow_
| mowie o naszym kregu kulturowym.

| Dla ciebie Aleksander Macedonski jest Murzynem czy Eskimosem?
a umiesz ty czytac _swoje_ posty?

niech ci jednak bedzie - do wladzy i pieniedzy dorzucam jeszcze
nawiedzonych religijnie popraprancow - myslalem, ze mowimy o bardziej
wspolczesnych czasach, gdy ludzie sa odrobine swiatlejsi.



Wojna "za przekonania" a nie "za kase" w XXw?

Prosze bardzo:

- II Wojna Swiatowa. Religie nazizmu i komunizmu wyslala wiernych do walki.
- chinska wojna domowa <1949
- Somalia
- Grenada
- powstanie w Erytreii (w latach '80)

wymienaiac dalej?

W kazdym z tych konfliktow czynnuk ekonomiczny byl kompletnie bez znaczenia.

Bendin

wiadomo, że nie każdy kraj sobie na to może pozwolić, ja widze to inaczej, za każdym konfliktem istnieje grupa interesu, ten to zrobił komu przyniosło to kożyść, poza tym duńczycy juz dawno zwariowali tak jak holendrzy, może to za wiele wolności na raz, aż sie w głowie potrafi przewrócić, w imie czego obrażaja uczucia religijne ludzi, nie chodzi mi tylko o muzułmanów, chyba jest wiecej problemów na świecie niż tylko muzułmanie, dlaczego tak bardzo zależy Zachodowi na liberalizacji żhycia społecznego w karajch arabskich, przydałobhy sie równorzędne traktowanie tych obszarów, nie tylko ze wzgledu na zasoby ropy , ale ze wzgledu na przyszłość ludzkości, edukacja i inwestowanie w rozwoj nie tylko biznesu przyniesie wymierne kożyści, dlaczego Bank światowy i inne tego typu organizacje międzynarodowe bardzo chętnie finansują budowe drapaczy w w tajlandii i innych krajów tego regionu , które stoją jako pustostany, bo nie ma firm by wynajmować biura, a nie ma pieniędzy na szkoły, rozwój naukowy, podnoszenie standardu życia milionów ludzi, broń współczesna jest coraz droższa i wymyślniejsza, armie niby są nastawione pokojowo, a jednak inwestuje się coraz większe pieniądze w zbrojenia, czy to nie paradoks, a teraz potrzeba tylko małej prowokacji w kraju który uważa sie za liberalny, ale w którym chyba nie ma ludzi inteigentnych, i konflikt gotowy, już atakuje się chrześcijan, nieważne , ważne by plowstał "nowy rynek" na sprzedaż broni i wykożystanie jej w praktyce, USA ma dość wojaczki w samotności tzreba jakoś wciągnać wolne narody europy do rzezi...pomyślunku życzę i przemyśleń pozdrawiam
Tak z ciekawości: Dlaczego przerobiłeś mój post na post Huziego?


Cóż, chyba wydajecie mi się podobni

Nie, Aero, wydaje mi się, że to daleko posunięta fantastyka. "Islam miażdżący zachód" to raczej ogromne koszta finansowe. Jeśli do faktycznego konfliktu doszłoby, istotnie, zamknęlibyśmy granicę na cudzoziemców spoza Europy (ew. pozostawiając furtką dla Stanów, czy Australii), popadając w izolację, a raczej izolując świat islamu. Do zderzenia kultur nie dojdzie, bo mimo wszystko, to oni, wciąż, są uzależnieni od nas. To oni, w dużej mierze, żyją w znacznie gorszych warunkach, a co najważniejsze, dysponują miernymi, względem naszych, siłami zbrojnymi. Znacznie bardziej zamożne państwa muzułmańskie czerpią swój dobrobyt z handlu z nami. O tym nie wolno im zapominać.

Krótko mówiąc, jeśli sytuacja na naszym podwórku stanie się niewesoła, będą miały miejsce masowe deportacje organizowane przez rządy państw dotąd na imigrantów otwarte. Powstaną obozy izolujące obcych (skądś znamy tą sytuację, prawda? ). Wyślemy też wojska wspólnego sojuszu do rozpierdolenia źródła problemu.
Wg. mnie wystarczy mała namiastka konfliktu, by cała współczesna Europa, wraz z Nowym Światem, zapomniały o tym, czym jest równość ras i tolerancja religijna.
To stare potwory, które w swych wojnach pożarły więcej ludzkich istnień, niż kultury innych kontynentów. Wystarczy impuls, by je obudzić.
I uwierzcie mi, nie w Europie rozpęta się piekło.


Budząca wiele emocji biografia, napisana zarówno dla wątpiących i niewierzących, jak i dla wierzących wszystkich wyznań, lecz przede wszystkim dla tych, którzy dali się porwać wirowi dyskusji i konfliktów dotyczących nie tylko Kościoła katolickiego, ale wszystkich współcześnie istniejących religii. Papieże są żywymi paradoksami. Jako pomazańcy Boga rządzący Kościołem liczącym miliony wiernych, muszą nie tylko zajmować się codziennymi sprawami, ale także spełniać oczekiwania jako - niekoniecznie nieomylne - autorytety w dziedzinie najdelikatniejszych aspektów ludzkiego bytu. Jak to możliwe, że tyle wiedzą, skoro wyrzekają się tak wielu ziemskich spraw w imię wiary? Podstawowego materiału do książki dostarczyły pisma teologiczne Josepha Ratzingera, oficjalne kościelne dokumenty na jego temat i jego autorstwa, wreszcie liczne wywiady z jego uczniami, podwładnymi, przeciwnikami i apologetami.

Autor jest watykańskim korespondentem, dziennikarzem czołowego pisma katolickiego w Ameryce; był obserwatorem CNN na ostatnim konklawe.

Od siebie dodam, że książkę przeczytać warto choćby dlatego, że autor m.in. ... podaje powody, dla których Ratzinger nie mógłby zostać wybrany na papieża (książka powstała kilka lat temu, za życia Jana Pawła II).
No żydów ciężko nam pojąć. Tak naprawdę odrzucili oni wiele udogodnień współczesności, żyją w wiecznym konflikcie z Palestyną, po holokauście, historię mają bardzo dramatyczną i trudną. Oni nie uelastyczniają religii do współczesności, nie przekładają słów biblijnych na sytuacje i czasy współczesne. Nie szukają głębi pomiędzy wersetami... Cóż... To ich gubi i pomału niszczy religię. Tak naprawdę wielu żydów znudzonych wiecznym konfliktem emigruje, a z emigrantów jak kiedyś słyszałem ponad 50% przechodzi na chrześcijaństwo.
"Papież Jan Paweł II przez ponad 26 lat kierował Kościołem katolickim zmarł w wieku 84 lat. Jan Paweł Drugi zmarł w wieku 84 lat. Był papieżem, który znacząco wpłynął na historię Kościoła katolickiego i współczesnego świata. Nie wahał się zajmować stanowiska wobec najtrudniejszych problemów. Wielokrotnie apelował do światowych przywódców o pokojowe rozwiązywanie konfliktów. Z determinacją upominał się o prawa człowieka i pokój na świecie. Zwracał się do wyznawców wszystkich religii o wspólne wysiłki na rzecz pokoju, prosząc o modlitwy i "uwolnienie świata od haniebnej zmory terroryzmu". W 2000 roku zwrócił się z historyczną prośbą o przebaczenie za błędy Kościoła. "
CytatDla przykładu Rosja:
Jest sobie car, który jest głową kościoła i świętym za życia. Połowa narodu go ubóstwia, bawi, kokietuje, bo mają z tego korzyści. Teraz przychodzi kolega Lenin z kolegą Stalinem i myślą sobie, jakiego haka by tu znaleźć na rządzących, żeby jednocześnie pociągnąć za sobą pół narodu. Co wymyślili? Odrzucimy carat, jego symbole i wszystko co z nim związane i co trzymało go w więzi z połową narodu - między innymi religię. Kurcze, mamy gotowy aparat w rękach, który ten stary głupiec sam nakręcił! Pół kraju go nienawidzi, ale żeby ich zjednoczyć, dajmy im jakąś ideę: walka z religią, jako symbolem caratu i dawnego ładu. Do tego nieźle się to komponuje z naszymi marksistowskimi poglądami, które i tak mamy w dupie, bo chcemy władzy absolutnej, nie? Wepchnijmy ciemnocie, że jak przestaną chodzić do kościoła, to będę lepsi, bo się odetną od złej przeszłości.
W innych krajach bywało podobnie i nie ma to NIC wspólnego z dążeniami współczesnych ateistów i ich stowarzyszeń. Chyba że ktoś uważa, że taki Dawkins chce zostać królem Wielkiej Brytanii. Nic tylko wyśmiać.

Dokładnie tak samo jest z religią. Sztucznie tworzy się konflikty religijne żeby wykorzystać je do celów politycznych i uzyskać pparcie ludu. Też manipulacja masami, tylko że trudniejsza bo trzeba im wmówić wszystko ideologicznie. Musi to brzmieć nie tylko wspaniale ale też wiarygodnie i logicznie, nie wystarczy rzucić obietnicy raju który spotka człowieka po śmierci.
Ciśnie się na usta pytanie - i co z tego że Wojtyłą był Papieżem?



W kontekście tak przedstawionego problemu, ja nie bardzo rozumiem tak zadane pytanie, a sformułowanie tematu, czy też pytania, ma / może mieć zasadniczy wpływ do przebieg dyskusji i ewentualnie powstałe konflikty ?

Mówiąc po chłopsku.
Wkurza Cię jak to mówisz bałwanizm w zestawieniu z domniemana deklaracją wielkiej wiary i w jej "centrum ziemskim " osoby Jana Pawła II, a przecież równie dobrze można rozszerzyć temat
na współcześnie bardzo naiwne podejście do kwestii teorii i praktyki religii ...ja bynajmniej widzę je w dyskusji i zachowaniach na każdym kroku..
Przykład ?
Młodzież wiążąca się w kółkach religijnych, wysławiających Boga przez pieśni.. a poza tzw. salkami tworząca wizerunek kogoś kogo poniekąd negują..
kilka tematów w jednym, ale spróbuję coś napisać.
1. New Age bardzo dobrze trafia w pragnienie człowieka współczesnego - to co tak dobrze ująłes - każdy wybiera co chce. To w konsekwencji brak jakichkolwiek zasad obiektywnych, dobre jest to, co w danej chwili dla mnie jest dobre.
2. New Age posługuje się jednak pojęciami, które człowiekowi coś mowią. Wskazuje się np. na istnienie Jezusa, ale jest On jakąś energią, a nie osobą. A zatem pojęcia te same, tylko treść pod nimi inna.
3. Biorąc pod uwagę główne hasła New Age można powiedzieć, że nie jest to zjawisko nowe - jest to czysta GNOZA.
4. New Age przypisuje sobie właściwość stworzenia swoistej panreligii - połączenia tego, co wszystkie religie gloszą w jeden system. W ten sposob ma dojśc do calkwitego pojednania i zaniknięcia konfliktow na tle religijnym.
5. Medytacja chrześcijańska a medytacja wschodnia. Istnieje dosc zasadnicza różnica. Medytacja chrześcijańska za punkt odniesienia bierze Boga i Jego słowo. Celem nie jest oderwanie się od świata, ale takie odczytanie woli Pana Boga, by w tym świecie życ zgodnie z wolą Stworcy. Ale zbawienie jest darem od Boga. Medytacja wschodnia za odniesienie bierze oderwanie się od świata, bo świat jest zrodlem cierpienia. I całkowite oderwanie sie od świata ma doprowadzić do zbawienia - to czlowiek poprzez oderwanie od świata osiąga Nirwanę.
Tekst był pisany,u schyłku epoki Dzieci Kwiatów.I nie ma w tym utworze nic nadzyczajnego.Lennon,wyśpiewywuje w nim swoje marzenie o jednej Ziemii,dla wszystkich,o braku konfliktów religijnych i narodowościowych.Rajska utopia.I co z tego?Bez złośliwości.Ale Jezus,też był utopistą,dla swoich współczesnych.
Lennon,wyśpiewywuje w nim swoje marzenie o jednej Ziemii,dla wszystkich,o braku konfliktów religijnych i narodowościowych.Rajska utopia.I co z tego?Bez złośliwości.Ale Jezus,też był utopistą,dla swoich współczesnych.



Imagine there's no countries
It isnt hard to do
Nothing to kill or die for
No religion too



Tekst nie mówi o braku konfliktów religijnych, tylko o świecie w którym nie ma religii. Czyli nie ma Boga, w efekcie jedynym bogiem jest człowiek. Zresztą w 1966 r Lennon stwierdził, że Beatlesi są bardziej popularni niż Jezus Chrystus, odwołał te słowa dwa dni przed śmiercią w ostatnim wywiadzie udzielonym telewizji NBC.
W związku z wyemitowaniem przez Telewizję Polsat materiału fimowego pod
tytułem "Homoseksualizm do wyleczenia", nasze stowarzyszenie wystosowało
poniższy list otwarty:

Szanowni Państwo!
Międzynarodowe Stowarzyszenie Gejów i Lesbijek na Rzecz Kultury w Polsce,
pragnie w sposób stanowczy wyrazić swoje najgłębsze oburzenie i sprzeciw
wobec treści zawartych w paszkwilu zatytułowanym "Homoseksualizm - do
wyleczenia", wyemitowanym przez Państwa stację w dniu 08.06.03 o godzinie
00.00
Jesteśmy zdruzgotani faktem, że Państwa stacja w tak ohydny i stojący w
sprzeczności ze współczesną wiedzą naukową sposób promuje pseudoterapię osób
homoseksualnych. Do dnia dzisiejszego ani Światowa Organizacja Zdrowia, ani
żadne towarzystwo psychologiczne, w tym także Polskie Towarzystwo
Psychologiczne i Polskie Towarzystwo Seksuologiczne nie znalazło powodów by
wnioskować o ponowne uznanie homoseksualizmu za jednostkę chorobową
podlegającą leczeniu.
Treści i dane, reprezentowane przez autorów paszkwilu, bo tylko w ten sposób
można nazwać materiał filmowy zaprezentowany przez Państwa stację, są wzięte
z sufitu, lub dotyczą badań wykonanych w latach siedemdziesiątych na wąskich
grupach badanych.
Podpieranie się motywami religijnymi, stawiając je w opozycji wobec
homoseksualizmu, jest naszym zdaniem głęboko poniżające i krzywdzące osoby
homoseksualne.
W prezentowanym materiale złamano podstawowe zasady dziennikarskiej etyki -
takie jak prezentacja obydwu stron konfliktu, rzetelność i autoryzacja
źródeł. Jesteśmy głęboko przekonani, że w chwili, kiedy nasz kraj wchodzi do
Unii Europejskiej, takie zachowanie jest naganne i godne najwyższego
potępienia.
Pragniemy poinformować, że w obecnej sytuacji nie widzimy innej możliwości,
niż wystąpienie na drogę sądową przeciwko autorom materiału. Dodatkowo
skierujemy sprawę do Międzynarodowego Trybunału Praw Człowieka. Uważamy
bowiem, że w polskiej sytuacji medialnej nie ma miejsca na materiały, które
w tak rażący sposób naruszają podstawowe prawa człowieka.

Zarząd
Międzynarodowego Stowarzyszenia
Gejów i Lesbijek
na Rzecz Kultury w Polsce

Nikt tego nie kwestionuje.
Można nie być strażakiem, ale oddać zasługi na polu walki z pożarami.
W nauce jest podobnie.
Chociaż w praktyce nie spotyka się ludzi obdarzonych cechami, które
są przypisywane idealnej postawie naukowej, można powiedzieć,
że pewna ich większość jest wymagana, aby uznać kogoś za naukowca.
Natomiast przewaga tych elementów, które cechują postawę wierzącego,
z góry przekreślają takiego kogoś jako naukowca.
Teraz jaśniej jest? :o)



Spotkałem się kiedyś z takim podziałem: pracownik naukowy, naukowiec,
uczony.:) Taka gradacja od przeciętnego wyrobnika po człowieka wybitnego.
Współczesna nauka to szereg wysoce specjalistycznych dziedzin. Większość
prac badawczych nie koliduje jakoś specjalnie z wyznawaną religią. Ale to
już ustaliliśmy:). Fakt - gdyby np. Darwin był fanatycznym protestantem i
kreacjonistą, raczej miał by problem ze skonstruowaniem TE. Są pewne rzeczy,
zjawiska, których to opisy religijne i nauk przyrodniczych wzajemnie się
wykluczają. I tu faktycznie przekonania religijne mogą utrudniać rzetelne
poznanie.
To o naukach teoretycznych, osobną sprawą są nauki stosowane np. nauki
medyczne - na tym polu jest o wiele więcej konfliktów między wiarą i nauką.

Naprawdę dobrym entomologiem nie będzie nigdy.



Ale dlaczego?:) Co takiego jest w entomologii, że katolik nie może być
dobry? Oczywiście, entomologia jako dziedzina biologii, mieści się w
paradygmacie ewolucyjnym - i tu może być problem. Jednak nie wszyscy
katolicy podzielają poglądy Giertycha [ojca]. Wielu akceptuje TE.


Gosh, skad wiesz, co ona zrobi w ciagu nastepnych 40 lat?



Nie wiem. Tylko, ze dla osoby wierzacej nie ma innego wyjscia (ewentualnie
biale malzenstwo). Moze oczywiscie odejsc od wiary, lub zyc w konflikcie
sumienia, ale jesli powaznie traktuje wiare to bedzie dla niej wielkie
nieszczescie - brak wiernosci sobie, duchowe samobojstwo.

Oczywiscie moze taka osoba stac sie obojetna religijnie, ale pisze przeciez
o wyborach osob wierzacych, a nie o wyborach ludzi obojetnych.

Czemu zakładasz, że przeżyje tylko (aż?)70?



Ok. Potraktuj to jako abstrakcyjna sytuacje. Nie chodzi mi o konkretnego
czlowieka, lecz o brak furtki. Rezygnacja z wiary furtka nie jest - to jest
zburzenie calej budowli i wyjscie po gruzach.

I gdzie to "mnóstwo" ludzi w podobnej sytuacji?



Sa tacy (mam na mysli ludzi nie wchodzacych przez wiare w drugi zwiazek,
oraz tych ktorzy zyja w bialych malzenstwach - obie sytuacje trudne, no
chyba, ze ktos jest emerytem) . Istnieja duszpasterstwa zrzeszajace takich
ludzi, specjalne rekolekcje dla nich itd. Tylko, ze te przypadki trzyma sie
w parafiach w tajemnicy (nie wiem czy slusznie). Tacy ludzie czesto nie
przyjmuja sakramentow oficjalnie, tylko "na zapleczu" - po to by nie rodzic
plotek i zgorszenia. Choc pewnie, gdyby o nich mowic, nie byloby to
zgorszenie, lecz przyklad.

Jednak to tylko przykład pewnej skrajnosci.



Tylko, ze wspolczesnie bardzo duzo ludzi wierzacych staje przed takim
problemem. Po pierwsze, nie zawsze maz i zona maja taka sama wiare, wiec
bywa, ze jedno doprowadza do rozwodu. Po drugie, znam mnostwo ludzi, ktorzy
ozenili sie w mlodym wieku i rownie mlodo rozeszli - wsrod moich rowiesnikow
(przed 30-tka) jest duzo rozwodnikow. Nie kazdy wierzy niezlomnie od
dziecinstwa, czasem ludzie sie nawracja, majac juz jakis bagaz zyciowy, a
wowczas, juz na samym wstepie, napotykaja tego typu problemy.
Bywa tez, ze jest sie wolnym, lecz osoba ktora sie kocha jest rozwiedziona.

To naprawde nie sa wyjatkowe przypadki.

Gosia

Seth ja widze, że jesteś bardzo zorientowany ; )



geopolityka, konflikty narodowościowe i religijne, współczesne zbrodnie przeciwko ludzkości, to moje hobby
terroryzm to pojęcie względne, każda organizacja tego typu ma inny cel, inne idee, działa na innych płaszczyznach i w innej skali. w końcu popularny i współczesny stereotyp młodego człowieka krzyczącego "allah akbar" i detonującego na sobie ładunek wybuchowy się przyjął, i dziś termin "terrorysta" kojarzy się z właśnie takim niezrównoważonym bojownikiem-samobójcą walczącym w imię religii. toteż dyskusje na temat terroryzmu na tle religijnym, a terroryzmu ku swojej materialnej korzyści powinny być czymś oddzielone. ludzie, którzy poświęcają życie w imię wolnej palestyny, czy jihadu, są po prostu psychicznie skrzywieni i raczej inaczej widzą dobro i zło. dla nich dobrem jest zabić jak największą liczbę "wrogów" i wywołać jak największy szum. z kolei człowiek, który posuwa się do aktów terrorów w imię polepszenia swojego stanu materialnego, jest po prostu ludzką szują, która dobrze znając zło swoich czynów, nadal je popełnia. z psychologicznego punktu widzenia, większą winę ma ten drugi.

Cytat:

Wojsko, partyzanci, przestępcy, pijani kierowcy - wszyscy oni tez zabijają cywili, ale nigdy nie jest to główny cel ich działań. w przypadku terrorystow nie ma nawet mowy o ataku na inny cel, niż cywilny, bowiem w demokratycznych krajach to opinia zwykłych ludzi często decyduje o wysłaniu, lub odesłaniu całego kontyngentu wojskowego.



partyzanci to też sprawa względna, słyszałem o wielu przypadkach, gdzie partyzantka kraju celowo wymordowywała przesiedlonych na ich ziemie cywilów, aby zastraszyć i sterroryzować tyrana. a wojsko? też często masowe i celowe ludobójstwo było wykorzystywane jako coś w rodzaju szantażu i namowy do zakończenia konfliktu. z tego prosty wniosek, terroryzm nie jest jedynie domeną terrorystów.
http://portalwiedzy.onet....czasopisma.html

Podczas gdy fundamentaliści religijni usiłują odrzucać teorię ewolucji jako niezgodną z wiarą religijną, fundamentaliści ateistyczni wykluczają z góry wszelką próbę harmonijnego połączenia wierzeń religijnych z ewolucyjną wizją przyrody. Postawę tę ukazał Dawkins w kategorycznej krytyce przesłania Jana Pawła II skierowanego do Papieskiej Akademii Nauk w październiku 1996 r. (przesłanie ukazujące otwartość chrześcijaństwa na ewolucyjną wizję rzeczywistości bywa traktowane jako jeden z ważniejszych dokumentów poprzedniego pontyfikatu). Doceniając jego wagę, redakcja prestiżowego kwartalnika "The Quarterly Review of Biology" poświęciła cały numer dyskusji nad papieskim ujęciem i zaprosiła do debaty przyrodników, filozofów i teologów.

Jedyną osobą, która oceniła negatywnie wystąpienie Jana Pawła II, był właśnie Richard Dawkins. Jego głos mocno kontrastował z opiniami autorów skądinąd odległych od chrześcijaństwa, jak np. Michael Ruse, lecz przyjmujących z nadzieją papieską wizję dialogu z nauką współczesną. Dawkins definitywnie odrzuca możliwość takiego dialogu, gdyż chrześcijaństwo pozostaje dla niego symbolem antyintelektualnych złudzeń. Jego zdaniem nauka musi wchodzić w nieuchronny konflikt z religią, gdyż nośnikiem tej ostatniej jest wirus wiary, niosący kulturowe schorzenia. Jako grupy dotknięte epidemią powodowaną przez tenże wirus Dawkins wymienia jednym tchem wyznawców wielebnego Moona, scjentologów i siostry zakonne. Pierwszy z wymienionych, Sun Myung Moon, jest znany przede wszystkim z politycznego zaangażowania, bigamii i przestępstw podatkowych; dla Dawkinsa jawi się jednak niemal jako klasyk religijności. Twórca "Kościoła" scjentologów Ron Hubbard jest z kolei powszechnie znany jako szarlatan propagujący idee niezgodne z wiedzą przyrodniczą. Jeśli ktoś, wzorem Dawkinsa, chciałby do tego towarzystwa dołączyć matkę Teresę z Kalkuty lub św. Franciszka z Asyżu, dałby jedynie dowód ignorancji religijnej. Tymczasem Dawkins nie unika podobnych zestawień, następnie zaś ubolewa, że jego idee nie są właściwie rozumiane przez wszystkich recenzentów.


ciekawy artykuł, nawiązuje do rzeczonej pozycji, więc polecam
witam.
chciałbym zapytać się Was forumowicze, czy ktokolwiek miał kontakt z książką "Diabelski Traktat, czytał ją, czy słyszał o niej jakieś opinie poza rekomendacjami gazet
starsi kupili mi na gwiazdke, i nie wiem czy będzie warta poświęcenia mojego wolnego casu (którego ostatnio mało)
także czekam na Wasze opinie w trakcie mojego oczekiwania aż dostane ją w swoje łapy
a tutaj opis książki:

"Dzień, w którym z powierzchni ziemi zniknęły miliony osób był wstępem do najbardziej tragicznego okresu w historii ludzkości. Początek końca świata - zapowiadany i zadziwiająco szczegółowo opisywany przez biblijnych proroków.
Nicolae Carpathia, nowy Sekretarz Generalny ONZ, powołuje ogólnoświatowy rząd, a jego stolicę przenosi do nowo wybudowanego na terenie Iraku miasta, Nowego Babilonu. Wprowadza również światową unię monetarną i militarną, przejmując faktycznie władzę w skali globalnej. Nie cofa się przed wprowadzeniem nowej, ogólnoświatowej religii pokoju. Zręcznie manipulując powołuje do godności papieskiej oddanego mu kardynała, pozostawionego na ziemi, w czasie gdy wszyscy wierzący w Chrystusa ludzie z niej zniknęli. Prezydent Stanów Zjednoczonych zostaje zepchnięty do podziemia i organizuje opozycyjną partyzantkę. Atomowy atak na Londyn i Waszyngton rozpoczyna konflikt zbrojny pomiędzy przeciwnikami globalizacji, a Antychrystem, którym okazuje się Carpathia.

Czy taki scenariusz dziejów świata jest w ogóle możliwy? Autorzy kontynuują w brawurowy sposób opowiadanie o nadchodzących czasach ostatecznych, rozpoczęte w powieści Dzień zagłady. W mistrzowski i zaskakujący sposób zestawiają współczesne wydarzenia polityczno-gospodarcze z proroctwami zawartymi w Biblii."
Tworca Aikido, Morihei Ueshiba urodzil sie 14 grudnia 1883 roku w Japoni. Jako chlopiec czesto widywal jak lokalne zbiry bija jego ojca z powodu preferencji politycznych. Zadny zemsty postanowil wyruszyc w droge majaca na celu uczynic go silnym. Poswiecil sie ciezkiemu fizycznemu treningowi, rowniez sztuk walki co zaowocowalo tytulami mistrzowskimi w kilku stylach jujitsu, szermierce i walce wlocznia.Jednak pomimo swoich imponujacych fizycznych i technicznych mozliwosci czul sie bardzo niezadowolony. Zaczal zaglebiac sie w religie w poszukiwaniu wiekszego znaczenia dla zycia, nie przestajac studiowania budo oraz sztuk walki. Poprzez polaczenie sztuk walki z jego polityczna i religijna ideologia stworzyl nowoczesna sztuke walki - Aikido. Ueshiba zdecydowal sie na te nazwe w roku 1942 (wczesniej nazywal ja "aikibudo" oraz "aikinomichi")

Od strony technicznej Aikido ma swoje korzenie w kilku stylach jujitsu (tak jak wspolczesne judo), a w szczegolnosci w daitoryu-(aiki)jujitsu oraz sztukach walki mieczem i wlocznia. Upraszczajac mozna powiedziec ze Aikido zaczerpnelo dzwignie oraz rzuty z jujitsu laczac je z ruchami ciala charakterystycznymi dla sztuk walki mieczem oraz wlocznia. Jednakze trzeba sobie zdawac sprawe iz wiele technik Aikido jest wynikiem wlasnych innowaci Mistrza Ueshiby.

Od strony religijnej, Ueshiba byl oddany jednej z japonskich tzw. "nowych religii" Omotokyo. Omotokyo bylo (i jest) czesciowo neo-shintoizmem i czesciowo socjo-politycznym idealizmem. Jednym z celow omotokyo jest zjednoczenie calej ludzkosci w jedno "niebianskie krolestwo na ziemi" w ktorym wszystkie religie beda pod jednym sztandarem omotokyo. Niemozliwe jest zrozumienie wielu pism i powiedzen O'Senseia bez uwzgeldnienia wplywu Omotokyo.

Pomimo tego co mysli lub twierdzi wielu ludzi, nie ma ujednoliconej filozofi Aikido. To co istnieje jest niezorganizowanym i tylko czesciowo spoistym zbiorem religijnych, etycznych i metafizycznych przekonan ktore sa mniej lub bardziej akceptowane przez Aikidokow i ktore sa rozprzestrzeniane przez nich samych badz poprzez publikacje na temat Aikido.

Troche przkladow:
"Aikido nie jest sposobem na walke badz pokonanie przeciwnika, jest to droga to pojednania swiata i stworzenia ze wszystkich ludzi jednej rodziny"
"Istota Aikido is kultywowanie ki [witalnej mocy, wewnetrznej sily, energi umyslu/ducha]"
"Tajemnica Aikido jest stac sie jednoscia ze wszechswiatem"
"Aikido jest glownie droga do osiagniecia fizycznego i psychologicznego mistrzostwa."
"Cialo jest konkretnym ujednoliceniem fizycznego i duchowego stworzenia przez wszechswiat."

Z podstaw prawie wszystkich filozoficznych interpretacji Aikido mozemy wybrac conajmniej dwa fundamentalne punkty:
1) Zobowiazanie do pokojowego rozwiazania konfliktu zawsze kiedy jest to mozliwe
2) Zobowiazanie do wlasnego ulepszania sie droga treningu Aikido

(www.aikidofaq.com)
Narcos - zle mnie zrozumiales.
Nie twierdze że osoby niewierzące sa złe , chciałem zauważyć powstawanie nowej grupy społecznej może nie tak ściśle związanej ze sobą jak np Katolicy ale coraz bardziej widoczna w naszym społeczeństwie jaką są osoby niewierzące, i jej działanie które ma za zadanie ograniczyć wpływ danej religii na nasze życie.
I zapytać was, a szczególnie części forumowiczów która do niej należy czy nie zauważąją tego że ich działania są teraz bardzo podobne do działań współczesnych grup religijnych.
Czy nie uważacie że np film o ktorym miała być mowa w tym temacie nie jest podobnym narzedziem do narzędzi jakimi się posluguje dzisiaj kościół katolicki który przedstawia swoje wartości szerszemu gronu prubując pozyskać nowych wiernych.
Chiałbym poruszyć dyskusje na temat działań nie zaś samej ideologii bo w tej płaszczyźnie nie dojdziemy do porozumienia.
Obalanie istnienia Boga jest tym samym co np przedstawiania wyższości katolicyzmu nad islamem. Powoduje, a przynajmenij w swoich zalożeniach ma zamiar przeciągniecia na swoją strone ludzi. Tym sammym można uznac ze tak naprawde ateizm staje sie nową "wiarą" bez calej otoczki starych kultów, (msze, i inne takie), KK chce miec wiecej katolikow, Islamisci chca aby tylko wierni Machometowi zyli na świecie, dla niewierzących wygodnie by byo gdyby większa częsc ludzi by nie wierzyła, wtedy np nasze dzieci nie musialy chodzic na religie.

Tym samym moim zdaniem w dzisiejszych czasach nie można juz powiedziec ze to wiara tworzy konflikty, bo rownie dobrze mozna w powiedziec ze niewiara też je kształtuje. Niewierzacy walcza o prawo wyboru dla dzieci drogi za młodu, tak samo jak mogly bo o to walczyć mniejszości religijne w naszym kraju gdyby ich siła głosu dorównywala dzisiejszej sile głosu niewierzących, a pozorna walka o dobro wszytkich bo w koncu nawet jak religii nie będzie w szkole to dalej moge wierzyć to tylko słowa,

Trochę to zagmatwalem i się powtarzam ale humanista nigdy nie byłem, ale pomimo że nie potrafie odeprzeć waszych argumentów przeciwko Bogu. to chcialbym was uświadomić procesy jakie towarzysza waszej stronie od kiedy ateizm nie jest sprawa pojedynczych przypadków a zaczął być nową siłą społeczną w Polsce.

Oczywiscie nie mowie tutaj o konkretnych osobach z forum. Ale czy nie prawda jest ze np zakaz tych krzyżków w ktorych była aluzja do zdarzeń z Francji, nie może zostac poruszony w polsce przez jakąs jednostke w naszym rzadzie, a pozniej nie zostac poparte przez osoby ktore sa przeciwko kościolowi katolickiemu.?
A ja proszę o pomoc w geografii..

Następstwa współczesnych imigracji ludności:
a) pozytywne i negatywne dla krajów imigracji
b) pozytywne i negatywne dla kraju emigracji

z góry dziękuję :)


a) plusy: zapełnienie luk w zawodach niechętnie wykonywanych przez ludność "tubylczą" (np. te zmywaki nieszczęsne), rozwój gospodarki, zwiększenie budżetu państwa, tańsza siła robocza, napływ wykwalifikowanej młodej kadry- ożywienie rozwoju gospodarczego, odmłodzenie struktury biologicznej społeczeństwa;
minusy: konflikty społeczne, narodowościowe i religijne, przymus tworzenia nowych przepisów dot. obcokrajowców, niezadowolenie mieszkańców- konkurencja w poszukiwaniu pracy, problemy z zapewnieniem opieki medycznej cudzoziemcom, wzrost kosztów państwa na cele socjalne, trudności w asymilowaniu się ze społeczeństwem.
b) plusy: zmniejszenie bezrobocia, zmniejszone wydatki socjalne, poprawa sytuacji rodzin emigrantów wspieranych przez nich finansowo, wykorzystanie kapitału i doświadczenia zdobytych w innym kraju w prowadzeniu własnej działalności po ewentualnym powrocie;
minusy: utrata siły roboczej, zaburzenie struktury wieku i płci (często wyjeżdżają tylko faceci ;-) ), rozdzielenie rodzin, wyjazd wykwalifikowanej młodej kadry- zahamowanie rozwoju gospodarczego, przyspieszenie procesu starzenia się społeczeństwa, rosnące koszty na wykształcenie kadr pracowniczych.

Wybierz sobie to, o czym jeszcze Wega nie pisała. :-)

esperantess, ja bym na Twoim miejscu zrobiła ten występ wątkiem głównym i momentem kulminacyjnym całego reportażu, wokół którego powplatałabym historię zespołu, jakieś wcześniejsze osiągnięcia, opisy przygotowań do występu itd. Możesz dodać fragmenty wypowiedzi opiekuna/trenera, możesz wpisać parę anegdot związanych z tym konkretnym wyjazdem albo z innymi wydarzeniami, wrażenia członków zespołu (czy są zadowoleni, czy mają miłe wspomnienia, co im się najbardziej podobało itd). Najtrudniejsze to złożyć to wszystko w taką spójną wypowiedź, którą się bedzie łatwo i przyjemnie czytało, dlatego przydałby Ci się przemyślany plan pracy.

[ Dodano: Nie 11 Maj, 2008 ]
Aa, a co do tych migracji- przepisałam żywcem z zeszytu, żeby nie było, że to moje dzieło. :P
Czytał ktoś ten cykl w ogóle? Daje radę?

Ostatni zbiór opowiadań o Mordimerze Madderdinie, inkwizytorze z Hez-hezronu (pozostałe to: Sługa Boży, Młot na czarownice, Miecz Aniołów).

Fabuła toczy się w alternatywnej rzeczywistości wczesnego renesansu. W historii tego uniwersum, w roku 33 Chrystus nie umarł na krzyżu, lecz wymordował swych wrogów i objął władzę nad światem. Państwo Jezusowe w zmienionej formie trwa aż do czasów współczesnych bohaterom, rządzone przez fanatyczny kler oraz Inkwizytorium – organizację niszczącą wszelkie przejawy herezji. Jednak jest to też świat fantastyczny. Tu wiedźmy i czarnoksiężnicy naprawdę odprawiają mroczne, magiczne rytuały, a demony przybywają z innych światów, by ingerować w życie ludzi.

W Łowcach dusz obserwujemy narastanie konfliktu pomiędzy Kościołem i Inkwizytorium, trwają również przygotowania młodego cesarza do krucjaty przeciwko innowiercom. W książce rozwiązanych zostanie wiele zagadek oraz problemów zasygnalizowanych w poprzednich tomach cyklu. Jakiego bezcennego skarbu strzegą mnisi, władający tajemniczym klasztorem Amszilas? Kim są i dlaczego zostały zesłane na świat wampiry? Dlaczego papież oraz kościelni hierarchowie pragną na nowo wzniecić prześladowania religijne na wielką skalę? I kto pierwszy padnie ofiarą tych prześladowań? Czytelnicy poznają również odpowiedź na najważniejsze z pytań: dlaczego Jezus Chrystus zniknął niedługo po swym triumfie i co się z Nim tak naprawdę stało?

Oczywiście po raz kolejny pojawi się Anioł Stróż głównego bohatera, tym razem jeszcze bardziej szalony niż zwykle. Inkwizytor natomiast zmierzy się nie tylko z czarnoksiężnikami oraz demonami, ale również z ludźmi knującymi spiski przeciwko Inkwizytorium i Cesarstwu.
Primo, racja są uznawani za satyryków.
Secundo.Owszem dowody świadczące przeciw ewolucji nie muszą świadczyć za kreacjonizmem Naukowe są dowody, a interpretacja ich... Pastafarianie kpią(żart, to nie kpina) ze sposobu interpretacji kreacjonistów, włacznie z ID. Tylko, że oni maja teorie inteligentnego spadania jako "równoważną" do ID . Wiec nie kpią już tylko z " bo w grubiej książce napisano" . ID zakłada coś w rodzaju:
Jak programujesz grę kompterową to rządzi tobą przypadek? Też do napisania gry musiałeś ewolułować z mniejszych programów, ale pisałeś je świadomie, a nie przez przypadek. Na co pastafarianie odpowiadają teorią spadania ... więc owszem jest to żart i może nawet kpina...

Nie widze potrzeby, żeby należało nauczać tego w szkole.

Ewolucja, logicznie wywiedziona z potwierdzonych empirycznie świadectw, jest rozumiana jako rezultat niekierowanego, niezaplanowanego procesu przypadkowej zmienności i doboru naturalnego. Jako podstawa współczesnej biologii jej niezbędna rola została dodatkowo potwierdzona przez możliwość badania DNA. W przeciwieństwie do niej, teoria inteligentnego projektu jest zasadniczo nienaukowa; nie może być ona testowana jako teoria naukowa, ponieważ jej centralna konkluzja bazuje na wierze w interwencje nadprzyrodzonego czynnika.

Istnieją różnice pomiędzy naukowym i religijnym światopoglądem i tej różnicy zacierać nie można. Nie ma również potrzeby wywoływania konfliktu pomiędzy teorią ewolucji a religijną wiarą. Nauka i wiara nie wykluczają się wzajemnie i nie powinny sobie wzajemnie zagraża


ale według mnie mogła być kierowana.:P nauka potrzebuje eksperymentów i obliczeń.

Piekara Jacek - Łowcy dusz
data wydania: grudzień 2006
ISBN-10: 83-60505-17-9
ISBN-13: 978-83-60505-17-5
wymiary: 125 x 195
liczba stron: 416
oprawa:
seria: Bestsellery polskiej fantastyki
cena: 29.99
dystrybucja:
Firma Księgarska Jacek Olesiejuk


Ostatni zbiór opowiadań o Mordimerze Madderdinie, inkwizytorze z Hez-hezronu (pozostałe to: Sługa Boży, Młot na czarownice, Miecz Aniołów).

Fabuła toczy się w alternatywnej rzeczywistości wczesnego renesansu. W historii tego uniwersum, w roku 33 Chrystus nie umarł na krzyżu, lecz wymordował swych wrogów i objął władzę nad światem. Państwo Jezusowe w zmienionej formie trwa aż do czasów współczesnych bohaterom, rządzone przez fanatyczny kler oraz Inkwizytorium – organizację niszczącą wszelkie przejawy herezji. Jednak jest to też świat fantastyczny. Tu wiedźmy i czarnoksiężnicy naprawdę odprawiają mroczne, magiczne rytuały, a demony przybywają z innych światów, by ingerować w życie ludzi.

W Łowcach dusz obserwujemy narastanie konfliktu pomiędzy Kościołem i Inkwizytorium, trwają również przygotowania młodego cesarza do krucjaty przeciwko innowiercom. W książce rozwiązanych zostanie wiele zagadek oraz problemów zasygnalizowanych w poprzednich tomach cyklu. Jakiego bezcennego skarbu strzegą mnisi, władający tajemniczym klasztorem Amszilas? Kim są i dlaczego zostały zesłane na świat wampiry? Dlaczego papież oraz kościelni hierarchowie pragną na nowo wzniecić prześladowania religijne na wielką skalę? I kto pierwszy padnie ofiarą tych prześladowań? Czytelnicy poznają również odpowiedź na najważniejsze z pytań: dlaczego Jezus Chrystus zniknął niedługo po swym triumfie i co się z Nim tak naprawdę stało?

Oczywiście po raz kolejny pojawi się Anioł Stróż głównego bohatera, tym razem jeszcze bardziej szalony niż zwykle. Inkwizytor natomiast zmierzy się nie tylko z czarnoksiężnikami oraz demonami, ale również z ludźmi knującymi spiski przeciwko Inkwizytorium i Cesarstwu.


Tutaj można przeczytać fragment
Na pewno znacznie mniej było pojedynczych, zwrotnych momentów historii niż długotrwałych, ewolucyjnych procesów. Rozszerzanie się wpływów danej myśli/religii to proces stopniowy, tak samo jak migracje, dlatego można powiedzieć, że przełomowym czasem dla Europy były lata 450-850, kiedy to pojawiły się tutaj ludy słowiańskie i ugrofińskie, które później utworzyły własne państwa. To na te lata przypada początek dziejów współczesnej Europy.
A np. upadek cesarstwa rzymskiego był procesem, który dużo zmienił, ale nie był momentem - trwał długo, od początku IV w. do końca V w., a jego efekty zostały na krótko zniwelowane za Justyniana.
Wojna trzydziestoletnia - niby doprowadziła do obniżenia się pozycji Habsburgów, ale nie na długo.
Rewolucja francuska - niby pierwsze od czasów starożytnej Grecji państwo-republika (nie licząc Anglii za Cromwella), ale jednak przetrwało tylko kilka lat. Co nie zmienia faktu, że jego skutki dawały się poznać aż do czasów ostatecznego zwycięstwa republiki nad monarchią.
Bolszewicki zamach stanu 1917 - sam w sobie niezbyt dużo zmienił, bo dużo czasu upłynęło, zanim całe terytorium Rosji opanowali bolszewicy, ale zapoczątkowało naprawdę nową, gorszą erę dla wielkiej części świata - Rosji, Chin, Korei Wietnamu, krajów Europy Wschodniej, a pośrednio i Kuby i Ameryki Południowej.
tym jedynym byli Frankowie Saliccy władający pozniej mniej wiecej całą Galią
A później i sporą częścią Europy, nie tylko dzisiejszej Francji.
Czy gdyby to oni byli Arianami (a Gepidowie dla równowagi "papistami") to inaczej zachowałby się Karol Wielki w obliczy konfliktu Rzymu (Państwa Papieskiego) z Longobardami?
Myślę, że stanąłby raczej po stronie Longobardów - bo niby co wtedy de facto znaczył papież? I tak nie miał nawet cienia tej władzy nad KRK, co później. Dopiero w drugiej połowie XI i na początku XII wieku to się zmieniło. A solidarność z współwyznawcami - bardzo prawdopodobna.
http://serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,3186898.html

Męczennicy jeżdżą w tramwajach

asa, gw 28-02-2006, ostatnia aktualizacja 27-02-2006 23:59

Zdjęcia chrześcijańskich męczenników pojawiły się wczoraj w poznańskich
tramwajach. - To niepotrzebne jątrzenie - komentują arabiści. Dlaczego
portrety budzą kontowersje?

Na fotografie ludzi, którzy zginęli w Chinach, Indonezji, Turcji, Pakistanie
i Republice Burundi, można się natknąć w kilkudziesięciu tramwajach. W
każdym jest jedna ramka ze zdjęciem, a oprócz nazwiska męczennika także
informacja, za co zginął, w którym roku i w jakim kraju. Plakaty zapraszają
też na drogę krzyżową na placu Mickiewicza w Poznaniu w najbliższy piątek.

Akcja "Współcześni męczennicy" potrwa tydzień. Kosztuje 6 tys. zł i
finansuje ją powstała w Poznaniu Fundacja św. Benedykta. Jej przedstawiciele
twierdzą, że wizerunki męczenników mają przypominać o ludziach, którzy
zginęli za to, że byli wyznawcami wiary chrześcijańskiej. Wsród nich
znalazło się m.in. zdjęcie włoskiego księdza zastrzelonego kilka tygodni
temu w Turcji przez młodego muzułmanina. Wydarzenie to kojarzono z
protestami wyznawców islamu przeciwko opublikowaniu karykatur Mahometa przez
europejską prasę.

Dlatego muzułmanie widzą w poznańskiej akcji dalszą część konfliktu "o
Mahometa". Twierdzą też, że należałoby wystawić zdjęcia męczenników
wszystkich wyznań, a nie tylko chrześcijan. I zapowiadają protesty.

Przeciwnicy akcji mówią też, że publiczny środek komunikacji to nie miejsce
na wywieszanie fotografii męczenników. Podkreślają, że zwykle na tramwajach
można oglądać reklamy, np. proszków do prania. Dr Piotr Kłodkowski,
orientalista z Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie, uważa,
że lepiej byłoby, gdyby zdjęcia męczenników zawisły na billboardach i to
dopiero za 2-3 miesiące. - Teraz można to odebrać jako swoistą wymianę
ciosów - mówi.

Podobnego zdania jest profesor Janusz Danecki, arabista ze Szkoły Wyższej
Psychologii Społecznej w Warszawie: - Sprawa ma charakter prowokacji. Może
spowodować zaostrzenie konfliktu - przyznaje profesor Danecki.

Inne miasta poczekają

Zdjęcia męczenników miały się pojawić w tramwajach w Warszawie, ale w
ostatniej chwili przewoźnik odmówił współpracy z fundacją. Krzysztof Karos,
prezes Tramwajów Warszawskich, myśli o powieszeniu portretów "za kilka
tygodni". W innych miastach, np. w Katowicach, też na razie zdjęć nie
powieszą. Bolesław Knapik z zarządu firmy Tramwaje Śląskie SA mówi, że
tramwaje nie są miejscem do prowadzenia akcji o zabarwieniu
polityczno-religijnym. - My udostępniamy odpłatnie powierzchnię na reklamy
komercyjne i nieodpłatnie np. na akcje charytatywne - wyjaśnia Knapik.

glupio mi sie wcinac w te zenujaca dyskusje ale musze zwrocic uwage.
Probujesz Boruta, sie wypowiadac o konflikcie palestynskim a brakuje Ci
podstawowej wiedzy o jego historii i historii stron bioracych w nim udzial oraz
zmiany ich postaw w trakcie konfliktu.
Wyjasnie pare szczegolnie razacych brakow w edukacji dotyczacych podstaw
ideologicznych idei powrotu do ziemii Izraela, ale radzilbym Ci poczytac o
historii syjonizmu i historii Palestyny w pierwszej polowie ubieglego wieku -
bez tego nie masz zadnych szans na zrozumienie konfliktu.

- Po pierwsze istnieje ciaglosc historyczna pobytu zydow na terytorium obecnego
Izraela - ta ciaglosc oznacza nie tylko istnienie spolecznosci zydowskiej na
tych terenach ale i nieprzerwane przekonanie ze te tereny sa nasza ojczyzna i
ziemia gdzie zylibysmy gdyby Rzymianie nie odebrali nam wolnosci. Pragnienie
powrotu do ziemii Izraela jest istotna czescia judaizmu i czescia liturgii.

- Wspolczesna diaspora to nie wygnancy z ziemii Izraela jak wielu przypuszcza
ale w najwiekszym stopniu potomkowie zydowskich faktorii handlowych zakladanych
w czasach ekspansji handlowej Izraela i kulturowej judaizmu w calym starozytnym
swiecie kultury srodziemnomorskiej. Diaspora krajow nie nalezacych do tego
swiata np Persja, Chiny, Kaukaz to potomkowie  wygnancow z czasow wygnania
babilonskiego, w znikomej czesci uchodzcow po krwawo tlumionych powstaniach
zydowskich i pozniejsza migracja z innych czesci diaspory. Mieszkancy
okupowanego Izraela zostali w znacznej czesci wymordowani przez Rzymian lub
wywiezieni jako niewolnicy jednak zawsze istniala spolecznosc zydowska na
terenie dawnego Krolestwa Izraela.

- Migracja do Izraela nie jest wymyslem syjonistow. Zawsze byly proby
odrestaurowania panstwowosci izraelskiej w roznym stopniu zwiazane z polityka
lub religia. Polityczne byly krwawo tlumione, religijne konczyly w rozny sposob.
Niezaleznie od tego powrot do ziemi przodkow nie pozostawal w sferze
intelektualnej ale dlugo przed syjonizmem bylo wiele grup migrujacych do ziemii
Izraela. Syjonisci takze na to nie maja monopolu. Co wiecej do pewnego momentu
utworzenie panstwowosci zydowskiej nie zakladalo jako warunku koniecznego
odtworzenia jej w miejscu Krolestwa Izraela. To wazne rozroznienie - Dla
syjonistow naistotniejsze bylo stworzenie panstwa, dla religijnych zydow -
powrot do Izraela niezaleznie od tego jakie to bedzie panstwo.
Dopiero sukces syjonizmu na poczatku 20go wieku spowodowal ze te koncepcje sie
polaczyly.

- Jezyk hebrajski mimo ze nie byl w uzyciu jako jezyk mowiony jeszcze w czasach
drugiej swiatyni az do dzisiejszych czasow byl ciagle uzywany jako jezyk
liturgii, literatury i porozumiewania sie miedzy zydami z roznych krajow. Nie
zostal sformalizowany tak jak lacina w renesansie wiec az do obecnych czasow
pozostal jezykiem zywym. Kazde dziecko zydowskie niezaleznie od tego w jakim
kraju zylo od 3go roku zycia uczeszczalo do chederu gdzie uczylo sie tego
jezyka. Lepiej lub gorzej ale hebrajski przynajmniej w pismie znal kazdy nawet
najbiedniejszy Zyd. Mimo deklaracji kongresu syjonistycznego, az do konca lat
40tych kiedy nastapila migracja do Palestyny sporej liczby zydow z Jemenu i
krajow arabskich poslugujacych sie jedynie francuskim, arabskim i hebrajskim
wcale nie bylo oczywiste ze hebrajski bedzie jezykiem Panstwa Izrael. Rownie
dobrze mogl nim byc Jidisz.

  Podsumowujac. Istnieje ciaglosc historyczna i kulturowa miedzy starozytnym
Izraelem i wspolczesnymi osadnikami. Nie kwestionuje praw do zycia na tej
ziemii narodow, ktore pojawily sie tam pozniej jak Arabowie czy Turcy. Tak samo
nie mozan kwestionowac prawa zydow do zycia tam. Niezaleznie od polityki
syjonistycznej, istnienia czy nieistnienia panstwa Izrael czy roznic
kulturowych miedzy zydami z roznych czesci swiata ziemia Izraela to nasza
ojczyzna. Dla niektorych pierwsza dla innych druga, stamtad pochodza nasi
przodkowie i mamy prawo powrocic tam i zyc niezaleznie od tego co na ten temat
sadza Amerykanie, Anglicy, Arabowie, Beduini, Czerkiesi, Druzowie, Samarytanie,
czy Turcy, takie samo prawo jak oni.

pozdrawiam,

Korzon

Jak slusznie podkresliles urzywajac malej litery - zydow jako wyznawcow
okreslonej religii.



Nie podkreslam. Poniewaz granica miedzy definicja zyda i Zyda jest bardzo
plynna i sami zydzi nie bardzo daja sobie z nia rade uzywam dosc dowolnie malej
i duziej litery w tym slowie. Az do konca 19 wieku nie istnialo cos takiego jak
niewierzacy zyd. relacja miedzy wyznawcy judaizmu i zydzi byla 1:1

Podobnie jak oczekiwanie na Mesjasza ktory tam zaprowadzi. Z tego wlasnie
powodu czesc zydow odmawia prawa do istnienia Izraelowi.



Zupelnie nie tak. Mesjanizm swoja droga a emigracja swoja. Dla syjonistow
swieckich Mesjanizm ma znaczenie wylacznie propagandowe. Syjonisci religijni
nie mieszaj tych dwoch tematow. Migracje zydow religijnych do Izraela
zachodzily w kazdej epoce. Emigrowali takze znani rabini, Kabalisci i mistycy -

wrocil ze wzgledow zdrowotnych), Izaak Szternharc i mnostwo innych.
Centrami migracji w tych czasach byly miasta w ktorych istnialy znane szkoly
rabiniczne - Safed, Jerozolima i Hebron jednak takze w innych miastach
osiedlano sie.
polecam atlas diaspory zydowskiej lub Encyklopedia Judaika

Zwlaszcza diaspora na ziemiach dawnej Rzeczpospolitej, czy w USA.



Ja wiem ze nie znasz historii Izraela ale to ze Rzeczpospolita czy USA powstaly
w czasach nowozytnych to chyba wiesz?
Ta diaspora choc niebezposrednio ale takze pochodzi od mieszkancow dawnych
zydowskich faktorii handlowych. To dosc dlugie zagadnienie polecam atlas i
encyklopedie.

Tzw wygnancy dziela sie na dwie grupy. Na tych ktorzy sie zasymilowali i na
tych ktorzy powrocili do Izraela.



Ci ktorzy sie zasymilowali przestali byc zydami a wiec wygnancami :-)
Poza tym sa jeszcze Ci, ktorzy pozostali w diasporze a takze nawroceni na
judaizm czlonkowie lokalnych spolecznosci. To nie taka prosta sprawa jak sie
wydaje.

podobnie jak scs?



Nie, Scs mimo ze funkcjouje w liturgii niejest jezykiem komunikacji miedzy
prawoslawnymi znajacymi inne jezyki. Poza tym wiekszosc prawoslawnych choc
ogolnie rozumie scs to nie posluguje sie nim.
Raczej mozna porownac do klasycznego arabskiego z ta roznica ze wspolczesne
dialekty arabskie sa mniej zroznicowane niz jezyki zydowskie wiec istnieje
mniejszy nacisk na porozumiewanie sie tym jezykiem miedzy Arabami poslugujacymi
sie roznymi dialektami. Zawsze jednak w literaturze, srodkach przekazu czy
wystapieniach oso uwazajacych sie za inteligencje uzywa sie klasycznego
arabskiego - podobnie jak przed Izraelem bylo z jezykiem hebrajskim. Podobnie
takze w medresach uczy sie klasycznego arabskiego uczac Koranu tak jak w
chederach uczac Tory uczy sie hebrajskiego.

Albo polski:-)



Wsrod politykow na pewno :-)

Prawo do zycia, a prawo do uniemozliwiania zycia innym to zupelnie co
innego.



Zgadza sie. Zwroc jednak uwage ze prawa do zycia na tej ziemi Zydom odmawiaja
Arabowie a nie odwrotnie. Co do Arabow zas to takze nie wszyscy.

O ile zgodza sie na to obecni mieszkancy.



A nie zgadzaja sie. Ludnosc arabska bioraca udzial w Intifadzie stanowi
mniejszosc ludnosci Izraela co nie znaczy oczywiscie ze nalezy jej prawa
ignorowac.
Tu musimy jednak rozdzielic czy dyskutujemy o ciaglosci prawa Zydow do tej
ziemii (nie mowimi o wylacznosci) czy interesuje Cie moje zdanie na temat tego
konfliktu.

Korzon

| Jak slusznie podkresliles urzywajac malej litery - zydow jako wyznawcow
| okreslonej religii.
Nie podkreslam. Poniewaz granica miedzy definicja zyda i Zyda jest bardzo
plynna i sami zydzi nie bardzo daja sobie z nia rade uzywam dosc dowolnie
malej
i duziej litery w tym slowie. Az do konca 19 wieku nie istnialo cos
takiego jak
niewierzacy zyd. relacja miedzy wyznawcy judaizmu i zydzi byla 1:1



Owszem.

| Podobnie jak oczekiwanie na Mesjasza ktory tam zaprowadzi. Z tego
wlasnie
| powodu czesc zydow odmawia prawa do istnienia Izraelowi.
Zupelnie nie tak. Mesjanizm swoja droga a emigracja swoja. Dla syjonistow
swieckich Mesjanizm ma znaczenie wylacznie propagandowe. Syjonisci
religijni
nie mieszaj tych dwoch tematow. Migracje zydow religijnych do Izraela
zachodzily w kazdej epoce. Emigrowali takze znani rabini, Kabalisci i
mistycy -

jednak
wrocil ze wzgledow zdrowotnych), Izaak Szternharc i mnostwo innych.
Centrami migracji w tych czasach byly miasta w ktorych istnialy znane
szkoly
rabiniczne - Safed, Jerozolima i Hebron jednak takze w innych miastach
osiedlano sie.
polecam atlas diaspory zydowskiej lub Encyklopedia Judaika



Emigracja a tworzenie panstwa to dwie rozne sprawy. Moze  niejasno to
sformulowalem - moj blad.

| Zwlaszcza diaspora na ziemiach dawnej Rzeczpospolitej, czy w USA.
Ja wiem ze nie znasz historii Izraela ale to ze Rzeczpospolita czy USA
powstaly
w czasach nowozytnych to chyba wiesz?



Naprawde? A ja bylem przekonany ze to potomkowie faktorii handlowych przy
plemionach indianskich. ;-)

Ta diaspora choc niebezposrednio ale takze pochodzi od mieszkancow dawnych
zydowskich faktorii handlowych. To dosc dlugie zagadnienie polecam atlas i
encyklopedie.



Spore zalogi mialy te faktorie.:-)

| Tzw wygnancy dziela sie na dwie grupy. Na tych ktorzy sie zasymilowali i
na
| tych ktorzy powrocili do Izraela.
Ci ktorzy sie zasymilowali przestali byc zydami a wiec wygnancami :-)
Poza tym sa jeszcze Ci, ktorzy pozostali w diasporze a takze nawroceni na
judaizm czlonkowie lokalnych spolecznosci. To nie taka prosta sprawa jak
sie
wydaje.



To dosc prosta sprawa. Przynajmniej tak mi ja moi profesorowie od
starozytnej przedstawiali. No ale co oni tam wiedza....

| podobnie jak scs?
Nie, Scs mimo ze funkcjouje w liturgii niejest jezykiem komunikacji miedzy
prawoslawnymi znajacymi inne jezyki. Poza tym wiekszosc prawoslawnych choc
ogolnie rozumie scs to nie posluguje sie nim.
Raczej mozna porownac do klasycznego arabskiego z ta roznica ze
wspolczesne
dialekty arabskie sa mniej zroznicowane niz jezyki zydowskie wiec istnieje
mniejszy nacisk na porozumiewanie sie tym jezykiem miedzy Arabami
poslugujacymi
sie roznymi dialektami. Zawsze jednak w literaturze, srodkach przekazu czy
wystapieniach oso uwazajacych sie za inteligencje uzywa sie klasycznego
arabskiego - podobnie jak przed Izraelem bylo z jezykiem hebrajskim.
Podobnie
takze w medresach uczy sie klasycznego arabskiego uczac Koranu tak jak w
chederach uczac Tory uczy sie hebrajskiego.



Podobnie jak w Rzeczpospolitej urzywalo sie laciny. Pomimo to daleki bylbym
od uznawania  Rzeczpospolitej Obojga Narodow za spadkobierczynie Imperium
Romanum. No chyba ze na tej podstawie ONZ by nam dalo Europe. :-)

| Prawo do zycia, a prawo do uniemozliwiania zycia innym to zupelnie co
| innego.
Zgadza sie. Zwroc jednak uwage ze prawa do zycia na tej ziemi Zydom
odmawiaja
Arabowie a nie odwrotnie. Co do Arabow zas to takze nie wszyscy.



No wlasnie nie wszyscy. I raczej nikt z nich nie odmawial Zydom, czy tez
zydom tego prawa przez stulecia. Problem pojawil sie wraz ze wzmozona, i co
by nie mowic, agresywna emigracja.

| O ile zgodza sie na to obecni mieszkancy.
A nie zgadzaja sie. Ludnosc arabska bioraca udzial w Intifadzie stanowi
mniejszosc ludnosci Izraela co nie znaczy oczywiscie ze nalezy jej prawa
ignorowac.



To tak jak z plebiscytem na Slasku. Na pozostanie w Niemczech tez nie
zgadzala sie mniejszosc. Ta miejscowa.

Tu musimy jednak rozdzielic czy dyskutujemy o ciaglosci prawa Zydow do tej
ziemii (nie mowimi o wylacznosci) czy interesuje Cie moje zdanie na temat
tego
konfliktu.



A da sie to oddzielic? Bo chyba sie zgodzimy ze sa kwestie ktorych nie
jestesmy w stanie obiektywnie oceniac.

Korzon



Boruta


Po to zeby odstraszyc napastnikow , a po co innego?



    Odstraszasz potencjalnych napastników samą groźbą użycia. Atak na
państwo dysponujące bronią A jest ryzykowne. Zawsze.

To po cholere maja te bomby jak i tak ich nie uzyja w swietle tego co
tu piszesz posiadanie przez Izrael broni A jest bezsensowne i rownie
dobrze moga je rozebrac na czesci sprzedac ruskiej mafii.



    Istnieją sytuacje ekstremalne - na przykład atak bronią ABC na teren
Izraela. Ale w większości przypadków pełni to rolę odstraszania. Po prostu.
Tak potężna broń, że nie warto jej stosować. Równie dobrze możesz się
zacząć zastanawiać dlaczego nikt broni A po 1945 roku nie zastosował, choć
państwa ja posiadają. BTW - po co miałaby ją kupować "ruska mafia", co? :

Pewnie ze jest. Teraz.



    Nie wiem, jak będzie wyglądała logistyka w roku 21o2, ale podejrzewam,
że taka armia będzie kłopotem zawsze ;oP

Nie widziales znaku ;-) czy moze w Izraelu jest jakis inny ? specalny
emotikon (jakies pejsy ?)



    Słucham? Ach - rozumiem, nie zgadzam się z Twoimi poglądami i zostałem
"żydem"? :

"Czy Ty palancie, wiesz o czym piszesz? :o))))))))))))))" - zwróć uwagę na
znaczki wyrażające emocje (i cudzysłów) :

Zwroc czasem uwage na emotikony jezeli mozesz.




| Owszem. Mylisz się. Wojna Yom Kippur.
Tak zupelnie z zaskoczenia ich arabowie pojechali ?



    Owszem. Weź sobie na ten temat coś poczytaj, co? Masz tu krótki bryk
http://www.republika.pl/stanwik/konflikt.html

Co nieco.



    Ale małe co nieco, co? :

A nie ? ;-)



    Uwielbiam nadużywanie "emotkionów". A nie! Odpieprz się z takimi
stereotypami od mioch rodaków, ok? ;o))))))))))))))))))))))))))))))))) [I
jak się czyta coś takiego, co?]

Pokaz mi wojne w ktorej Arabowie sie wykazali? Albo z czolgow
wysiadaja na polu walki bo religia zabrania im ginac w zamknietych
pomieszczeniach albo uciekaja przed desantem kobiet...



    Współczesną? Starożytną? Armie arabów prowadzone przez Kurda,
niejakiego Salladyna nieźle namieszały w swoim czasie ;oP

Taaak, juz, Izrael ma pozycje swietej krowy swiata nikt tu nic nie zrobi,
to
tak jak Malysz przegral turniej czterech skoczni troche ludzie
ponarzekali
ale dalej byli happy.



    Człowieku - może coś na ten temat poczytasz? Rozumiem, że - na
przykład - palenie na ulicach miast Europy flag Izraela to jest robienie za
świętą krowę? ;

                       pozdrawiam,
                                      REMOV

    "Istnieja trzy rodzaje ludzi: tacy, ktorzy sprawiaja,
     ze cos sie dzieje, tacy, ktorzy patrza jak cos sie
     dzieje i tacy, ktorzy sie dziwia "co sie dzieje?"."
                    [Charles De Lint "Na wolnym biegu"]

-predzej czy pozniej stanowiska dowodzacych przejma muzulmanie
-przewaga ilosciowa uniemozliwi kazda forme obrony
-dziecio-eksport wewnatrz UE rozwali reszte krajow
-nie bedzie wojny, bedzie demograficzne przejecie



Owszem - problemem jest brak asymilacji.

Spoleczenstwo moze przyjmowac imigrantow, pod warunkiem
ze oni sie ladnie zasymiluja, a wiec ze na miejscu urodzone
pokolenie bedzie sie czuc "tubylcami".

Do niedawna ignorowano religiny aspekt imigracji, niepoprawnie
politycznie bylo zakladac ze spoleczenstwo sie podzieli,
zdezintegruje z klucza religijnego.

Co wiecej rozdzial religii od panstwa zaklada niejako
ze oficjalnie to zaden problem religii i konfliktow
na tle religijnym nie istnieje...

Co wiecej zakladano ze etos, cywilizacja, system prawny
wspolczesnego spoleczenstwa europoidalnego jest niezalezny
od przekonan religijnych. Zateizowanie chrzescijanskich
spoleczenstw wykazalo, ze swiat sie nie skonczyl, ze
spoleczenstwo "ataistow postchrzescijanskich", funkcjonuje
niemal identycznie jak spoleczenstwo chrzescijan.

Oh, konflikty sa, ale marginalne - "zycie napoczete" itede.

Stad wysunelismy twierdzenie niewprost, ze cywilizacja
Bialego Czlowieka TiEm, wraz z calym systemem praw i zwyczajow,
jest niezalezna od religii. Innymi slowy, ze ludy
kazdej religii moga w niej funkcjonowac.

Okazuje sie ze nie.
I co teraz.

System prawny Juropy bazuje na systemie wartosci chrzescijan
i postchrzescijanskich ateistow. Jezeli teraz mamy problemy z
rozmaitem "zyciem poczetym", pomiedzy chrzescijanami a
ateistami, to prosze sie zastanowic, jakie beda problemy pomiedzy
islamem a istniejacym systemem prawnym.

Przeciez "postchrzescijanscy ateisci" ida chrzescijanom na reke
w ogromnej ilosci blachych na pozor spraw - przykladowo prosze
sie zastanowic nad funkcjonujacym systemem swiat urzedowych.
Jest "odchrzescijanski". Teoretycznie powinien byc zreformowany
do jakiegos uniwersalnieateistycznego.

Albo takie kwestie rodzinne - poligamia dla przykladu.
Czysto odreligijny zakaz przeciez.

Zauwazmy ze nawet planowy ateizm czasow realnego socjalizmu
nie zreformowal spraw rodzinnych ani systemu swiat,
zostawiajac porzadek "odchrzescijanski".

No dobra, koniec narzekan, militarnie ma byc?

Militarnie, to zobaczymy jak po serii wojen domowych zmniejszy
sie w Juropie zakres swobod religijnych, to jest jedynymi
dopuszczalnymi religiami beda odlamy chrzescijanstwa, ateizm
oraz judaizm. Niepokorni beda musieli praktykowac swoje
religie skrycie, sprzecznie z prawem, za co tez beda
przesladowani.

Mlodych bedzie sie zsylac do obozow reedukacji, w ktorych
wpajac sie im bedzie ktorys z akceptowanych swiatopogladow.

Okres wzglednej swobody XX wieku wlasnie sie konczy.

Ewentualnie opcja B.:

Islam w Juropie bedzie scisle nadzorowany przez panstwa,
i tolerowany tylko pod administracyjna kontrola, jak np.
katolicyzm w Chinach.

Nieupanstwowione odlamy Islamu beda nazywane sektami,
i zwalczane jako przestepstwo.

Niezaleznie od ostatecznego rozwiazania, albo zobaczymy
koniec Juropy, albo koniec swobod religijnych w Juropie.

Koniec wolnosci rozumianych jako prawo jednostki do prywatnosci
zobaczymy najszybciej i jest on przesadzony.
Mlodzi ludzi juz przestaja rozumiec o co chodzilo Orwellowi.
Kamery sledzace co sie robi? Mamy takie w szkole przeciez.
To dla naszego dobra.

Michal Kukula


| Smiem powatpiewac w *bezwarunkowa* milosc niespokrewnionych ze soba  
| ludzi. Moze w ksiazkach albo w filmie. :)

A jednak - wygląda na to rzeczywistość bywa bardziej zaskakująca niż  
film. :)



Bywa, nie przecze. Ale nie w tym przypadku. Oczywiscie kazdy ma prawo  
sobie wmawiac i wierzyc, ze jego milosc jest bezwarunkowa, bezinteresowna  
itd. Nie zamierzam polemizowac z taka wiara; po prostu uwazam, ze jak sie  
dobrze i na chlodno przyjrzec, to takie uczucie w przypadku osob  
niespokrewnionych nie istnieje. A jesli chodzi o bezinteresownosc (ktore  
to okreslenie juz sam dodalem), to rowniez i w przypadku osob  
spokrewnionych takowe nie wystepuje.

| Z tym ze nikt nikogo nie przymusza to chyba zartujesz. Akurat w krajach  
| arabskich regula jest, ze dziewczynki (bo w takim wieku tam sie czesto  
| gesto wydaje za maz) dostaja goscia wybranego przez rodzine i nic nie  
| maja do gadania. Takze przyjemnosc odczuwana, ze ho-ho to moze i tam  
| wystepuje ale u faceta.

Uwarunkowanie etniczne w tym przypadku?



Co maja tu do rzeczy uwarunkowania etniczne? Uwazasz, ze takie  
uwarunkowania (taka a nie inna struktura spoleczna, tradycja, religia,  
etc., itp.) sprawiaja ze tamtejsze dziewczyny nie maja uczuc albo maja je  
jakies diametralnie inne od naszych dziewczyn i nie chcialyby spedzac  
zycia z kims kogo pokochaja same z siebie?

Rozejrzyj się dookoła. Zobacz ile rzeczy robisz (a ilu nie robisz)  
dlatego bo ktoś Ci powiedział że tak jest dobrze. Tylko dlatego.



Sa jednakze pewne granice. Np. wiele dziewczyn molestowanych przez ojcow  
nie usiluje uzyskac pomocy bo uwazaja, ze takie zachowania sa normalne  
(tak im tatus wmowil). Czy fakt, ze uwazaja to za normalne sprawia, ze  
automatycznie jest im z tym dobrze?

Poczytaj o innych kulturach, nawet współczesnych. Jak np. normalny  
Europejczyk może zaakceptować to, że ktoś zabija siebie i inne osoby w  
imię wiary?!



Nie musisz mnie uswiadamiac o istnieniu innych kultur tak wspolczesnych  
jak i zamierzchlych. Przeciez wlasnie odnosilem sie do pewnej uwagi STS-a  
dot. kultury odmiennej od naszej. Co do akceptacji to roznie to bywa - w  
koncu bylismy swiadkami niedawnej wojny w Jugoslawii, ktora co prawda  
miala glownie podloze oparte na wasniach etnicznych ale czynnik religijny  
(jako odrozniajacy strony konfliktu) mial w tym wszystkim bardzo duze  
znaczenie. Jesli juz podawac przyklad na drastyczne roznice  
miedzykulturowe, powodujace zdziwienie i przerazenie u normalnego  
Europejczyka, to mozna wskazac na obyczaj, ktory w imie "honoru" rodziny  
nakazuje ojcu i/lub bratu zabicie wlasnej corki/siostry poniewaz ta np.  
uciekla od wyznaczonego jej przez familie meza lub zostala zgwalcona. Albo  
wydawanie za maz (ze wszelkimi tego konsekwencjami, w tym wspolzyciem  
seksualnym) 8-12 letnich dziewczynek. (!) To jest dopiero odjazd.

| Jestem ciekawy jakby wygladala sprawa milosci i jej antydegeneracyjnego  
| wplywu na ludzkosc, gdyby ludzi pozbawic popedu seksualnego. :)

Człowiek to "zwierze" stadne. Funkcjonujemy podobnie jak nasi "kuzyni" -  
małpy. Czy wiesz że np. małpa odizolowana od grupy, staje się bardziej  
podatna na rożnego rodzaju choroby i szybciej umiera?
My mamy coś, co nazywamy inteligencją, co pomaga nam przetrwać w takich  
sytuacjach, ale zwróć uwagę że ludzie, którzy w wyniku np. katastrof  
morskich pozostawali w samotności przez wiele lat, popadali w obłęd?!



No dobrze, ja sie zgadzam ale w zwiazku z czym byl powyzszy komentarz? Mi  
chodzilo tylko o to, ze nie istnieje takie cos jak jakas wyimaginowana  
fantasmagoria rodem z egzaltowanego poematu czy innej powiesci jak milosc  
"czysta" "bezinteresowna" czy "bezwarunkowa" (tu: wyjawszy milosc matki do  
dziecka). To mrzonki. W przypadku relacji osob niespokrewnionych mowiac  
milosc mamy tak naprawde na mysli poped plciowy. Wiem, ze to trudno  
zaakceptowac, bo to jakies takie zwierzece. Lepiej myslec o jakis  
gornolotnych uczuciach bez tych przyziemnych nalecialosci. :)

| Dziś wiemy że mitologia grecka to tylko nakładka na mitologię
| indoeuropejską, zatem śmiem twierdzić, że ta odmiana politeizmu (religie:
| słowiańskie, nordyckie, irańskie, mezopotamskie, antyczne) była jedną z
| lepszych propozycji.

nie rozumiem tak wielkiego rozstwalu w czasie i takiej unifikacji.



Odsyłam do literatury. Pobieżnie i w skrócie: jest coś takiego jak szkielet
religii indoeuropejskich. Funkcje bogów i przypowieści z nimi związane w
tych mitologiach mają tę samą podstawę, często są po prostu niezmienione.
Np. rekonstrukcja mitologi słowiańskiej (najsłabiej udokumentowanej z
tradycji indoeuropejskiej) odbywa się na podstawie mitologii nordyckiej.
Jest to (mało ciekawy np. dla wierzących w Atlantydę) fakt naukowy.

| Szamanizm jest o szczebel niżej - to już nie religia cywilizacji, tylko
| ludów koczowniczych. Szamanizm mongolski który przetrwał najdłużej  nie
| przeszkodził Czyngis-Hanowi zorganizować największe imperium świata w XII
| wieku, a przy tym był niezwykle tolerancyjny dla innych religii . W tamtym
| okresie toelrancja religijna to mrzonka w innych częściach świata...

jak pisalem wyzej tolerancja religijna byla do czasu powstania
judaizmu.



Znacznie większe zasługi w nietolerancji religijnej będzie mieć
Chrześcijaństwo i Islam. Nie można mieć pretensji do żydów że wcielili w
życie pomysł na jednego boga, który przed nimi miał faraon Enchaton. Jak już
obwiniasz kogoś za zbrodnie religii monoteistycznych i sięgasz do źródła to
miej pretensje do Egipcjan, albo do wszystkich. Żydzi wprowadzając
monoteizm, wprowadzili również czas do historii. Te różne śmieszne liczby i
daty, których kurczowo dziś trzyma się Maciej Giertych ze Starego
Testamentu, w owym czasie były prawdziwą rewolucją. Świat przestał się
odnawiać co roku w bibie sylwestrowej (ta tradycja trzyma się do dziś), a
zaczął mieć historię. Czas nie kończył się na ostatnim miesiącu roku i nie
zaczynał od nowa... Religia otrzymała ramy czasowe i to było dość duże
osiągnięcie zważywszy na to że jeszcze przez pare tysięcy lat człowiek
pozostanie na etapie kultury rolniczej, sprzyjającej wierzeniom w
odnawialność czasu i ziemi. Filozofia judaistyczna, "czy żydowska, czy też
Mojżesz, czy może sam Bóg" bardziej przyczyniła się do dzisiejszej pozycji
scepów niż ktokolwiek inny ;) Nie chcę tu występować w roli adwokata zmiany
dogmatów religijnych, albo polityki współczesnych rządów Izraela, bronię
faktów historycznych. Monoteizm jest jednym z etapów ewolucji religii. Jak
ująłeś trafnie religia potrzebna była człowiekowi do opisania i rozumienia
świata. Dziś znacznie lepiej świat opisuje nauka. Religia nadal jest
przydatna bo człowiekowi nie wystarcza rozumienie praw przyrody, potrzeba
poczucia celowości świata i własnego życia jest większa, stąd ciągłe jej
trwanie. Sama nauka raczej utwierdza nas w bezcelowości świata... Jak pisał
Marks i Lenin monoteizm miał być tylko etapem do lepszego rozumienia świata,
następnym etapem miał być socjalizm. Jak się to skończyło wszyscy wiemy.
Nauka nie jest w stanie nawet dobrze postawić filozoficznego pytania o
celowość świata zatem nie może być następnym etapem i tu leży problem. W
związku z kryzysem filozofii świetnie rozwija się nowa religia: wiara w UFO.
UFO to już nie Zmarły Przodek, nie Zeus, nie Bóg od adama i ewy tylko Wysoka
Istota Rozumna nie stojąca w konflikcie z nauką, bo Sama rozwinęła naukę na
wyższe stopnie niż my. I to jest Bracie tragedia.


| Rozumiem, choc leczyc powinno sie wtedy, gdy ktos zagraza zyciu i
zdrowiu
| swoim i innych ludzi,

"Zyciu i zdrowiu innych" - to jasne, choc takze mozna sie spytac czy
nalezy
leczyc np. sklonnosc do zlosci, marudzenie, egoizm itp.

"Zyciu i zdrowiu swoim" - to jest trudne zagadnienie. Co jest w takim
wypadku choroba? Czy tez moze inaczej - czym jest zdrowie?



Sa to dla mnie rzeczy relatywne jak wszytkie dualnosci. Zdrowe postepowanie
wykazuje brak konfliktow, zarowno wewnetrznych, jak i zewnetrznych
Zauwaz iz obecnie, przecietny czlowiek problemy wspolczesnej cywilizacji
typu np. stres uwaza za normalny skladnik zycia i jedyne co go interesuje
to
metody na odprezenie po stresie a nie sposob na znalezienie przyczyny
stresu. Tyczy sie to rowniez innych spraw, normalne sa napady zlosci,
klopoty ze skupieniem, odczuwanie nudy, samotnosc, klopoty sercowe -
wiekszosc ludzi nazwie to "zycie" i sie z tym godzi.



To zycie we snie, w Ewangelii bylo mniej wiecej takie stwierdzenie: "demony
chetniej powracaja do czystego domu", kiedy tylko obetniesz chwasta odrosnie
on, chwasta wyrywa sie z korzeniemi, problem analizuje sie i odcina od
zrodel. Przeciez wtedy wystarczy jeden kamyczek, a na dalszym odcinku rzeki
potrzebne sa zelbetonowe tamy, ktore predzej, badz pozniej puszczaja. Dla
mnie taki sposob postepowania w stylu Don Kichota jest po prostu glupota, a
ludzie, ktorzy tak czynia sa glupcami.

| Owszem, ale ktos kto nie wierzy powiedzmy w Boga nie nalezy do danej
grupy
i
| nie sie przez nich zmanipulowac, to nie znaczy, ze nie jest narazony na
| manipulacje ze strony innych grup, tak np. bylo z komunistami -z jednego
| bagna w drugie

Tak. Ale nieprzynalezenie do grupy np. "katolicy" wcale nie oznacza iz
jestesmy odporni na ich manipulacje.

Wiekszosc "haczykow" wbija sie czlowiekowi zanim jego wlasna
samoswiadomosc
zacznie sie temu przeciwstawiac. Tym samym, skoro mieszkamy w kraju
katolickim trzeba zalozyc iz nasze podejscie np. do spraw religii
chrzescijanskiej jest uwarunkowane na dwoch stronach barykady: zarowno gdy
mowimy TAK oraz jak mowimy NIE. Zgadzamy sie bowiem z tym do czego nas
przyzwyczajono lub niezgadzamy sie z tym do czego nas przyzwyczajono.



W tym wypadku sie zgodze, roztrzasanie "tak" lub "nie", "dobra" i "zla" jako
cos odrebnego jest kolejna walka z iluzjami
Istotne jest rowniez ze za "haczyki" wbite w dziecinstwie mozna latwo
pociagac w zyciu doroslym, nawet bez spostrzezenia tego faktu przez
"ofiare".



Kiedy ktos nie dostrze do zrodel, owszem
Jeden i drugi wglad jest po czesci nabyty w dziecinstwie. Np. w
dziecinstwie
nauczono nas, ze Bog jest dobry, ksiadz jest fajny, do kosciola chodzic
trzeba. Gdy podrastamy okazuje sie iz nauki wpojone nam przez kosciol
katolicki nie przystaja do tego co widza nasze oczy, nie widzimy zwiazku
pomiedzy nimi a rzeczywistoscia. Rodzi sie bunt, przeciwstawienie. Tylko,
ze
ten bunt jest rowniez owocem "wplywu" na nas jakiejs nauki z zewnatrz. To
jest rowniez manipulacja choc bardziej pasuje okreslenie - owoc
manipulacji.
Zauwaz iz w zwiazku z ta manipulacja z dziecinstwa jaki i pozniejszym
buntem, nabywamy czesto uprzedzen do calosci zagadnien zwiazanych ze sfera
duchowa zycia czlowieka.

Podalem przyklad katolicyzmy ale moim zdaniem te zasady tycza sie wielu
dziedzin zycia.



Zgadzam sie z tym wszytkim, uwarunkowana natura rzeczy jest iluzyjna, wiedza
wyplywajaca z glebi nie musi byc wsparta zewnetrznymi przykladami, ja po
prostu niektore rzeczy _wiem_, a skoro nie rozgraniczam, nie ma we mnie
konfliktu miedzy przeciwienstwami, co za tym idzie buntu, czyli jak pisalem,
nie wpadlem z jedego bagna w drugie, tylko usiadlem na czystej, zielonej
polance :-)
| Co to jest Natura?

| Wrodzony, nadrzedny priorytet dzialania.
| Bialobaltim

Jak odrozniasz priorytet wrodzony od nabytego?



Dzieki obserwacji, poza tym nie da sie obalic priorytetu wrodzonego, jezeli
cos zostalo obalone jest dla mnie iluzyjne, stad tez moja niechec do
systemow dogmatycznych (religijnych i politycznych), ktore po prostu trwaja
w iluzji. Natura rzeczy jest dynamiczna
hobbit



Bialobaltim

Jezus jest Królem, ale "nie ztego świata", jak więc może go interesować
polityka?



No, qpa rzeczy z tego swiata jednak go interesowala. Zreszta samo zalecenie
oddania cesarzowi co cesarskie o tym swiadczy. W koncu nie powiedzial "wszystko
jedno czy oddacie" albo "nie obchodza mnie te sprawy".

Jednak jest to dla mnie jeden z najbardziej niejednoznacznych fragmentow Biblii.
Zwazmy, ze po 1sze probowano Jezusa sprowokowac. Pierwsze co przychodzi na mysl,
to ze odpowiedzial ugodowo aby nie narazac sie. Ale to nie godziloby sie z jego
wizerunkiem jako czlowieka prawdomownego, prostolinijnego, uczciwego, otwartego
i bardzo odwaznego. Zatem moze chcial, aby jego uczniowie nie narazali sie albo
nie powodowali konfliktow? Ale z drugiej strony mowil, ze nie przyszedl ludzi
pogodzic lecz poroznic. Jego nauka nieraz doprowadzala ludzi do konfliktu z
wladza a nawet smierci. Wiec co w takim razie mial na mysli? Uczciwosc? Ale czy
uczciwosc wobec zlej wladzy tez jest konieczna? Przeciez poborcy podatkowi byli
wrecz symbolem chciwosci, nieuczciwosci, a aparat rzymskiej wladzy na pewno nie
byl wzorem chrzescijanskiego postepowania. W dodatku sama osoba cesarza i
otaczajacy ja boski kult wrecz uragal Dekalogowi. Dlaczego zatem Jezus kazal
oddac cesarzowi co cesarskie? Moze po prostu chcial powiedziec, ze pieniadze to
nie jest to o co czlowiek powinien walczyc albo czego powinien uporczywie
bronic. "Oddajcie cesarzowi co cesarskie" - zostawcie bogactwo zlym tego swiata,
a sami zajmijcie sie czyms wazniejszym. Nie godzi sie walczyc o dobra doczesne -
moze tylko to chcial powiedziec?

Nie płacenie podatków jest grzechem, dlatego, że Jezus nam o tym powiedział.



Ojej, nie mowie o oszukiwaniu na PITach tylko o tym czy anarchia jest zla
dlatego, ze jest systemem pozbawionym podatkow. A moze Jezusowi chodzilo o to,
by istniejacego systemu (monarchia+niewolnictwo) nie zmieniac?

Nie z tego świata jest Jego Królestwo wobec czego, to czym jestem, komu
płacę podatki, itp.,
w żaden sposób odbiera mi wolności.



To wlasnie probowalem powiedziec, gdy pisalem ze w kazdym ustroju mozna kochac
blizniego. Zastanawia mnie jednak, czy to ze mamy oddac cesarzowi co cesarskie
oznaczalo, ze zastany przez Jezusa ustroj jest sluszny i nie nalezy go zmieniac.
Monarchistom by sie ta idea spodobala ;-) Zreszta moze warto, abysmy zapoznali
sie z ich argumentacja (podobno wynikajaca ze swiatopogladu religijnego).
www.datapolis.pl/grzes - tam sa m.in. linki i teksty monarchistyczne, probujace
uzasadnic monarchie jako porzadek wynikajacy z praw Bozych.

A tak na marginesie, znasz taki system jak anarchia? W praktyce oczywiście.



Obecnie nie. Istnial za dawnych czasow :-)
Wspolczesnych anarchistow uwazam za ludzi dobrych ale naiwnych. Zreszta sa rozni
anarchisci.

pozdrawiam

Piotr

Tajny agent 'Ray'

| ee... ale w ten sposob mozna by w zasadzie dowolne zrodlo
| historyczne podwazyc.
Zakładając, że Biblię uważamy za źródło historyczne.



ooo... jest takowym niewatpliwie. zawiera ogromna ilosc informacji o
wydarzeniach historycznych (np. najstarsze wzmianki o pojawieniu sie
ludu Kimmerow pochodza z Biblii wlasnie), ludach calych i konkretnych
ludziach, zwyczajach, obrzedach i wierzeniach, etc. doprawdy, historycy
chyba wiecej z niej pozytku mieli niz papieze ;P

| oczywiscie do zrodel trzeba podchodzic krytycznie i z zachowaniem
| zasad hermeneutyki, ale nie mozna ot tak sobie stwierdzac 'to a to
| to napewno bzdura'.

bardzo dawno temu, a potem nakręcono parę fajnych i mniej fajnych
filmów niekoniecznie oznacza, że ten ktoś rzeczywiście istniał :]



blad twoj polega na tym ze traktujesz Biblie jak pozycje
beletrystyczna. wez poprawke na to ze kiedys literatura zupelnie naczej
funkcjonowala niz teraz.
oczywiscie - to ze w Nowym Testamencie sa wzmianki o istnieniu takiej
postaci jak Jezus nie oznacza ze istnial on faktycznie - autorzy tych
pism oczywiscie mogli dzialajac w zmowie wszystko zmyslic (bo dlaczego
nie, kwestia tylko w jakim celu). ale jesli dodatkowo mamy wzmiaki u
historykow zydowskich (np Jozef Flawiusz) i rzymskich (chocby Tacyt czy
Swetoniusz) i jeszcze w paru innych miejscach o dzialalnosci takiej
osoby to co jest bardziej prawdopodobne - ze tez byli oni w spisku
jezusowcow czy ze faktycznie czlowiek taki kiedys zyl i nauczal, popadl
w konflikt z kaplanami w nastepstwie ktorego stanal przed rzymskim
sadem i zostal stracony (badz tez skazany i jakos ocalony od smierci)?

| kiedys wielu uwazalo 'Iliade' za bzdure  a istnienie
| Troi za mit
...z drugiej strony jednak w Iliadzie występują bogowie i półbogowie
i pozwoliłbym sobie numery z Achillesem maczanym w świętej wodzie i
trzymanym za piętę nadal uważać za mit...



no ale jednak czesc byla prawdziwa (ktora - to udalo sie ustalic
wlasnie Schliemanowi ktory odnalazl miejsce w ktorym troja stala i
rzeczona odkopal ku niedowierzaniu sobie wspolczesnych znawcow tematu).
i dlatego pisze ze przy analizie wszystkich wlasciwie zrodel
historycznych (ale takich majacych charakter religijny zwlaszcza) jest
konieczne odpowiednie, hermeneutyczne podejscie. nie wystarczy ot tak
hop-siup przeczytac(?) (przyznaj sie, czytales chociaz?) a potem
wstawiac glodne kawalki o Obi-Wanie i jego mieczu swietlnym. konieczne
jest poznanie kontekstu kulturowego i historycznego aby oddzielic
informacje prawdopodobne od tych nieprawdopodobnych czy mitologicznych,
czy wydobyc ze wzmianek o charakterze mitologicznym to co mogly one
oznaczac (chocby ta wstawka z achillesem i swieta woda - moze to byc
swiadectwo jakiegos rytualu inicjacyjnego - jesli bysmy gdzie indziej
mieli inne wzmianki o istnieniu podobnych rytualow to sprawa rozwiazana
itp, itd.).

...a drewno z krzyża po zsumowaniu kawałków leżących w różnych
kościołach i innych miejscach pozwoliłoby wybudować krzyż wysokości
30 metrów...



wiesz, sw Helenie to daleko bylo do aptekarskiej precyzji przy
poszukiwaniach tego krzyza. a ten wlasciwy (odkopala pare)
zidentyfikowala ta metoda ze przyprowadzili jakiegos polamanca i kladli
po kolei na kzdym kawalku i na ktorym ozdrowial ten uznali za wlasciwy
;P

| (co nie znaczy ze robil wszystko co mu przypisuje NT) niz tego ze
| istniala taka Troja chociazby ;)
No, z uwagi na to, że Troję zdaje się odnaleziono, przesłanki jej
istnienia są dosyć znaczące :]



czyli co - aby uznac kogos za postac historyczna to potrzebujesz
szkielet tej osoby miec wykopany, czy jak?? O_o

pozdrawiam
cysiek - kot czarodzieja, prorok Żaby w 7 pokoleniu

Czym się różni zawodowy żołnierz, od zawodowego gladiatora? Według mnie - jeśli chodzi o zasady - niczym.
serio? nie widzisz roznicy? a zastanawiales sie kiedys dlaczego w armi rzymskiej nie bylo gladiatorow?
celem zolnierza jest zabicie wroga (ewentualnie zdobycie strategicznego punktu, utrzymanie defensywy itp, ale nigdy pokojowo
Przecież nie utożsamiam funkcji gladiatorów i zawodowych żołnierzy, tylko motywację ryzykowania życia za kasę (czy ogólniej, za doczesne profity). Armia w starożytnym Rzymie służyła do podbojów i utrzymywania w kupie Imperium, a gladiatorzy - do rozrywki. Gladiatorów nie było w rzymskiej armii, ale wśród gladiatorów bywali byli żołnierze - szczególnie jeńcy i przestępcy, którym nie uśmiechała się śmierć, a mogli obrócić wyszkolenie na przyzwoite życie. Co więcej, bano się że z utrzymywanych przez bogaczy gladiatorów można stworzyć prywatną armię - Juliusz Cezar miał ich 640, a Senat tak się przestraszył, że przepchnął prawo zabraniające komukolwiek posiadania większej liczby (bo nie mógł nakazać cesarzowi pozbycia się części z nich).

Gladiatorzy, to nie byli skazańcy zabijani ku uciesze pospólstwa (takie rozrywki też były, ale w innej części igrzysk). To byli sportowcy (owszem, zwykle niewolnicy, ale z nadzieją na odzyskanie wolności - najlepsi wracali czasem na areny jako wolni ludzie). Żyjący dla sławy i kasy. Rzadko dożywali trzydziestki, ale w tamtych czasach połowa ludności Rzymu żyła nie więcej niż 25 lat (http://www.utexas.edu/depts/classics/documents/Life.html). Jeden ze sławniejszych gladiatorów, syryjczyk Flamma czterokrotnie wygrywał nagrodę równoznaczną z wolnością ale wracał na arenę. Przeżył 30 lat, zginął w swojej 34 walce (21 razy wygrał, 9 razy zremisował, 4 razy przegrał - tyle zapisano na jego kamieniu nagrobnym). W szczytowym okresie istniało jednocześnie ponad sto szkół gladiatorów (ludi, liczba pojedyncza ludus). To były szkoły wojowników, nie skazańców, mimo słynnego (choć mocno symbolicznego) "morituri te salutant" - to hasło oznaczało gotowość, a nie wyrok.

No to mamy armię zawodową, bo jakąś jednak warto mieć
nie. trzeba miec bo wszyscy innni maja. ale to nie znaczy ze warto.
Będzie per analogiam - nie uważam, że "trzeba" używać prezerwatyw. Uważam, że "warto". Daleki jestem od mówienia innym co "trzeba". Wolę sugerować, co "warto".

Są tylko dwa rodzaje wojska, gdzie masowo umiera się "dla ojczyzny"
przegapiles fanatykow (najczesciej religijnych)
Nie znam żadnej współczesnej grupy fanatyków (religijnych, czy też nie), którzy stworzyliby coś co podpadałoby pod definicję armii. Zbrojne ramię sekty - ok. Organizacja terrorystyczna - ok. Armia - nie.

Czym się różni zawodowy żołnierz, od zawodowego gladiatora? Według mnie - jeśli chodzi o zasady - niczym.
Tutaj uśmiałem się przednio mając na uwadze misje pokojowe na Bałkanach gdy żołnierze powstrzymywali rzezie na tle etnicznym w latach 90. Czyli de facto ratowali życie niewinnych osób
Florek nie widzi armii w misjach pokojowych, ja też nie ("ewentualnie zdobycie strategicznego punktu, utrzymanie defensywy itp, ale nigdy pokojowo"). Wojsko do tego nigdy nie służyło, ani nie nadaje się do tego dzisiaj. Co dobitnie pokazuje klęska "pokojowych działań armii" na Bałkanach, jak i w Afganistanie, Iraku, Somalii i pozostałych arenach obecnych konfliktów.
pytanie z ankiety jest sprytnie postawione, dalem odpowiedz 'nie wiem' bo nie da sie na nie udzielic jednoznacznej odpowiedzi

druga sprawa - nie chrzescijanizm tylko chrzescijanstwo

Czy tez myslisz, ze Islam jest okrutna religia? Czy chrzescijanizm jest lepszy? Czy chrzescijanie nie zabijali/zabijaja w imie Boga?



islam moim zdaniem jest okrutna religia. sam mahomet prowadzil walki ze swoimi przeciwnikami. Koran daje tez jednoznaczne wezwanie do swietej wojny, chociaz niektorzy mistyczni brodacze staraja sie wprowadzic inna, pacyfistyczna interpretacje tego rozkazu. niestety fakty i historia mowi sama za siebie.

co do drugiego pytania - tak
chrzescijanstwo samo w sobie jest dobre, nie nakazuje walki z wyznawcami innych religii. tyle, ze struktura KK od dawna jest chora, na soborach stopniowo poprawiano najgorsze jej cechy, ale ciagle pojawiaja sie inne. jednoczesnie to, ze KK ma zwarta strukture jest duzym plusme, islam nie posiada scislej hierarchii, jest rozbity na sekty i nurty, ktore kloca sie praktycznie o wszystko dotyczace ich wiary - i nie porownujcie tego ze schizmami chrzescijanskimi - u nich to jest na o wiele wieksza skale i rozbicie wewnetrzne jest olbrzymie.

co do trzeciego pytania - jest za szerokie
zabijaja ludzie, dopiero pozniej sa bialymi, czarnymi, wyznawcami islamu, chrzescijanstwa.
inna sprawa, ze wczoraj bylem na mszy i ksiadz z ambony nie kazal mi mordowac - co innego w meczetach, gdzie takie wezwania w niektorych krajach sa na porzadku dziennym
kiedys owszem - KK czesto i gesto zabijal w imie wiary, ale wspolczesnie ciezko mi przywolac jakas konkretna sytuacje, wiec uzycie czasu terazniejszego w pytaniu jest dziwne
osobiscie moge powiedziec ze jestem chrzescijaninem i nikogo nie zabilem, nie mam tez takiego zamiaru (chociaz jak wlacze wiadomosci to zmienia mi sie swiatopoglad na mniej pacyfistyczny )

Dlaczego nie slychac o zadnych okrucienstwach ze strony buddystow, hindusow i co najlepsze ze strony Judaizmu - nie wlaczajac w ta religie konflikt na Bliskim Wschodzie of course



i tu Cie zdziwie

buddysci - na Sri Lance partia buddystow JHU walczy zaciekle z mniejszoscia etniczna Tamilow (miedzy innymi z powodu innej religii przez nich wyznawanej), po tsunami JHU zablokowala przekazania Tamilom naleznej im pomocy humanitarnej, wypedzila z kraju misjonarzy, zerwala zawieszenie broni wynegocjowane na forum miedzynarodowym. buddysci wywoluja tez rozruchy na tle politycznym na Tajwanie i w Tajlandii

hindusi pokojowi - padlem
konflikt o Kaszmir, gdzie uzycie broni atomowej wisi na wlosku to betka prawda?
a slyszales kiedys o kascie niedotykalnych? tylko dlatego, ze zyja w tej kascie sa traktowani jak smieci, musza mieszkac poza osadami, mozesz ich bezkarnie zabic, okaleczyc, polac kwasem albo pociac im twarze tylko za to, ze np. pija wode z Twojego stawu. takich ludzi jest w Indiach 160 milionow...
IMO hinduizm to nie jest religia, jako jedyne z duzych wyznan nie zaklada rownosci wyznawcow, a dzieli ich i odmawia niektorym czlowieczenstwa.

a zydzi... dlaczego nie mozna przeciwko nim powolac konfliktu na bliskim wschodzie? co jest pacyfistycznego w zabiciu kilkuletniego dziecka za to, ze jego ojciec jest jednym z przywodcow Hamasu?
cogito:
Czy to nie w Rzymie "dzięki" Neronowi w glebę Colosseum wsiąkała krew męczenników?
Czy to nie w Rzymie dzięki asymilacji elementów kultury hellenistycznej i rzymskiej, doszło do stworzenia zrębów najbardziej humanistycznej z religii, łaczącej fides et ratio?
Jeżeli patrzymy na historię, to musimy patrzeć na nią z perspektywy ówczesnej mentalności, uwarunkowań społecznych i egzystencjalnych.
Mariaż w 380r. religii z państwowością okazał się niewypałem, zarówno dla religii, jak i państwowości. Zrobienie z katolicyzmu religii państwowej przez Teodozjusza z ówczesnej perspektywy wydawało się sprawą oczywistą, ale w naturalny sposób przeczyło kulturze duchowej. Jednak, duchowość przenoszona przez tradycję oraz świadectwo, tych, których później kanonizowano, przetrwała wszelkie zakręty dziejów. Nie wszyscy święci, i nie wszystkie poglądy przeszły próbę pamięci pokoleń. Jednak sama istota męczęństwa, za wierność Chrystusowi, podnosiła zawsze pokolenia z duchowego dołu, zwłaszcza po zawierusze wojennej.
Chrześcijaństwo, niekoniecznie musi być religią ludzi, którzy są zadowoleni z egzystencji, ale zawsze jest pociechą dla tych, którzy, czy to z własnej, czy z winy innych ludzi popadli w konflikt z własnym sumieniem.
Katolicyzm jest religią, w której jest obecny Bóg, czego świadectwo daję tutaj w tym momencie.
Nie wiem, czy w innej religii można odnaleźć Boga. Ale jeszcze raz powtarzam. Można Boga odnaleźć w Kościele Katolickim. A skoro można, to Kościół ten jest święty.
Kościół Katolicki w Polsce, poprzez swoją przez wieki wierność Rzymowi otrzymał wielką łaskę: Jan Paweł II przez ćwierć wieku przewodził temu Kościołowi wpisując tradycję Kościoła w Polsce w tradycję Kościoła powszechnego. Przez to Kościół powszechny stał się bliższy i zrozumiały dla Polaków.
Jednak właśnie po to, abyśmy mogli się dzielić nadal z Kościołem powszechnym, swoją tradycją, musimy do niej sięgnąć. A to właśnie czyni, tak krytykowana, przez zwolenników "korzystania" z Kościoła powszechnego rozgłośnia.
Kiedyś śpiewała młodzież "Chcemy być sobą". Dzisiaj ta sama młodzież poddaje się obcym.
Czy Centrum Wiesethala ma wyznaczać standardy kultury w Unii Europejskiej, Stanach Zjednoczonych i Polsce?
Czy wreszcie sama Unia Europejska jest w stanie sprostać ideowemu wyzwaniu, jakie niesie islam?
Moja odpowiedź brzmi NIE!!!
Tak niewiele trzeba, abyśmy nie tylko sprostali wyzwaniom, ale wyznaczali standardy kultury zachowań, które będą "atrakcyjniejsze" niż kultura islamu i z pewnością atrakcyjniejsze niz "kultura" Zachodu.
Tylko zechciejmy "BYĆ SOBĄ", tzn. korzystajmy z doświadczeń naszych ojców.
Obejrzycie czarno-białe polskie filmy, których ostatnio dużo w TVP i porównajcie ze współczesną "sieczką".
waldex:
Nie czepiam się słówek. Oczekuję samodzielnego myślenia i to w każdej sytuacji. Bo czyż może być atrakcyjnym postępowanie wg. hasła:
"Jedzcie g..., miliony much nie mogą się mylić..."
Albo sprzedawanie swoich uczuć, którymi manipulują media.
Łoł... chyba sie zrobiło nie w temacie. Pomijając "Mein Kampf" i inne pedalstwa, co sądzicie o Janie Stachniuku i jego książce "Wspakultura". Ja mam do niego szacunek za zdiagnozowanie schorzenia kulturowego i poperam inicjatywę. Twierdzenie, że każda kultura jest równa, a przekonania religijne nie mają znaczenia to nic innego jak ignorancja dyktowana poprawnością polityczną. I ta ignorancja doprowadza do klęsk narodów i bezsensownych konfliktów politycznych.

[ Dodano: 2007-05-29, 17:58 ]
hem... tylko hitla i hitla, a jak nie jest o hitla to nikt gadać nie chce... przeciez Stachniuk mial poglądy z pozoru podobne ( jeszcze przed adolfem)... tylko mądrzejszy był, psycholem nie był... na zachętę zapodam ciekawszy fragment, a całość pod linkiem: http://www.toporzel.gower.pl/teksty/wspakulm.html

"1. Istota i geneza epidemii chrześcijaństwa
Od dwóch tysięcy lat żyjemy pod hipnozą totalnej wspakultury krzyża, i dlatego z pewnym trudem przychodzi nam uświadomienie, że jest ona straszliwym rakiem, wyniszczającym życie wszędzie tam gdzie sięga jej panowanie. Chrześcijaństwo jest chorobą; przejawem degeneracji są jego podstawowe wartości, naczelne idee, pomimo, że od dwóch tysięcy lat o nich wolno było mówić tylko z czkawką zachwytu. Teraz spróbujemy spojrzeć na nie z innej strony. Ukaże się nam coś zupełnie nowego. Gdy zastosujemy siatkę pojęć wspakultury, opadnie obezwładniający czar i na zimno będziemy mogli poddać analizie, ponury twór upadłego czlowieczeństwa. Okaże się, że jest ono tylko odmianą epidemii, którą poznaliśmy już, jako niedomóg człowieczy w postaci buddyzmu i hinduizmu. Te same pierwiastki wspakultury, tylko w nieco innym układzie, stanowią zrąb chrześcijaństwa; reszta to konieczności dostosowania się do tła epoki i warunków utrzymania się w terenie etniczno-historycznym. "

"3. O istocie kultury
Człowiek i człowieczeństwo jako zadanie do spełnienia realizuje się w dziele budowania kultury. Ale co to jest kultura? Pojęcie to jest w powszechnym użyciu. Każdy nieomal nim się posługuje, biadając nad upadkiem "kultury", szerzeniem się "barbarzyństwa", zanikiem kulturalnych manier w towarzystwie, "niekulturalnym" zachowaniem w tramwaju lub przy stole, popłakując nad "zdziczeniem", tryumfem brutalnej siły w stosunkach międzyludzkich i t. d. Gdy się zestawi wszystko co na temat kultury się mówi i za co ją się uważa, można dojść do stwierdzeń najdziwaczniejszych. Jest 'to właściwie słowo, które oznacza to samo co "dobrze". Ktokolwielk coś uważa za dobre, jemu dogadzające, nazywa to - "kulturalne", co zaś przeciwne - "niekulturalne". Stąd też jest to raczej przymiotnik, pojęcie pozbawione własnej treści. Każdy murzyn zjadając krowę swego bliźniego, może mówić dzięku temu, że postępuje "kulturalnie", w wypadku zaś gdy jego krowa zostaje przez kogoś zjedzona nazwać to postępkiem wysoce "niekulturalnym". Kultura jednak posiada własną przedmiotową treść i to bardzo określoną. Tylko dzięki rozpowszechnieniu się chorób kultury ta treść została zagubiona a samo pojęcie uległo dziwacznej perwersji. 'Tyczy to wszystkich naczelnych pojęć doby współczesnej. "
moim zdaniem cały problem polega na tym, że my chrześcijanie, katolicy, jestesmy powolani do gloszenia Dobrej Nowiny, czyli prawdy o zmartwychwstaniu. A to oznacza, że żaden człowiek nie powinien być nam obojętny.

Z kolei z tego artykułu jasno wynika, że:
Marzy mi się kraj skonstruowany według republikańskiej normy: ja swój ateizm zostawiam za drzwiami, kiedy wchodzę w sferę publiczną. Inni zostawiają tam swój buddyzm, katolicyzm, judaizm. I wszyscy spotykamy się jako równi.



Co dla mnie oznacza, że ateista nie ma ochoty być ewangelizowany, ponieważ jest ateistą, a sprawa wiary to prywatna sprawa. Wielu katolików zresztą uważa, że ich wiara to też prywatna sprawa i nikt nie powinien się do ich życia mieszać.

No a skoro jeden chce, a drugi sobie nie życzy, to jest konflikt. I z tego konfliktu nie rodzi się dyskusja na argumenty, tylko raczej na emocje i wtedy to przeradza się w antyklerykalizm, gdyż w ten sposób rozumiem ostatnie zdania tego artykułu:

W końcu Kościół będzie też musiał uznać, że w Polsce są ateiści. Ludzie moralni, uczciwi, mądrzy. Tyle że niewierzący w Boga, Kościół i w sens trwania tej instytucji.



Z kolei musimy pamiętać, że większość z tych ludzi w artykule jednak pochodzi z rodzin katolickich, z Koscioła odeszli z różnych powodów. Między innymi rozczarowani tym, jak wygląda życie, a tym co głosi Kościół.

Podobne rozterki przeżywałem sam. Nie ma co się oszukiwać, kapłani to przecież ludzie tacy jak my i nie każdy z nich ma dar przemawiania, głoszenia Dobrej Nowiny, nie każdy z nich ma takiego ducha że porywa wszystkich. Natomiast ludzie są bardzo wyczuleni na punkcie tego co się mówi, a co się robi. I to jest wielka odpowiedzialność jaka wisi na duchownych, żeby swoim zachowaniem nie gorszyli tych maluczkich. Sam zresztą wielokrotnie słuchałem kazań, i słucham, które pozostają tylko frazesami (przepraszam za wyraz, ale tak jest). Na szczęście dla mnie, spotkałem jednak kapłanów, którzy nie boją się z ambony nazywać rzeczy po imieniu, mówić o grzechach po ludzku i mówić o Bogu "po ludzku", tak "po prostu", i to do mnie przemawia i dzięki temu zobaczyłem, że:

Najczęściej stajemy się ateistami pod wpływem uświadomienia sobie sprzeczności między religijną a naukową wizją świata. Sprzeczności, którą współcześni rzecznicy wizji religijnej starają się ukryć



takie myślenie nie jest prawdziwe, że w Biblii naprawdę jest życie prawdziwe, no ale to już jest kwestia tego, czy ja jako wierzacy szukam odpowiedzi, czy tez nie.

Możemy być moralni, gdy nauczymy się przewidywać skutki naszych działań wobec innych i pobudzimy własną wrażliwość; gdy zaczniemy się lubić i tolerować, a nie nienawidzić.



Powyższe słowa to przecież nic innego, jak to, co powinni robić chrześcijanie. Przecież cała Biblia jest własnie o tym, jakie są skutki naszego postępowania, jacy jesteśmy egoistyczni, i o tym przede wszystkim, że Bóg kocha nas właśnie takimi, a nie innymi i żeby tego było mało to nas jeszcze zaprasza do życia pełnią życia.

>